Recenzje - Kino

The Florida Project - recenzja przedpremierowa

2017-11-29 15:10:35

Kiedy ostatni raz spojrzeliście na świat dziecięcymi oczami? Żadne przeciwności losu nie były straszne, ponieważ wystarczyła jedna kromka chleba z dżemem, żeby wszystkie smutki odeszły w cień. Starając się dogonić rytm życia, nie mamy czasu na czerpanie radości z drodnostek, zachowanie uśmiechu na twarzy, gdy coś idzie nie po naszej myśli. „The Florida Project” to powrót do tego, co kochaliśmy będąc dziećmi. To co do tej pory wydawało się zbyt nierealistyczne, by było prawdziwe, w tym filmie staje nam przed oczami w całej okazałości. Ale czy to produkcja bez wad? Przeczytajcie naszą recenzję filmu!

The Florida Project

Moonee (Brooklyyn Prince), to kilkuletnia dziewczynka mieszkająca wraz ze swoją mamą, Halley (Bria Vinaite). Domem jest dla nich obskurny motel Magic Castle, którego nazwa nie jest przypadkowa. Dla głównej bohaterki to miejsce, w którym wprost roi się od przygód i ciekawych doświadczeń. Oczywiście tego typu podejście do sytuacji, na pierwszy rzut oka dość nieprzyjemnej, nie jest uwarunkowane wyłącznie samym budynkiem, ale także grupą przyjaciół, z którą dziewczynka wymyśla coraz to dziwniejsze zabawy. Wraz z Jancey (Valeria Cotto) i Scootym (Christopher Rivera) ciągle rozrabiają na tysiąc możliwych sposobów, tym samym uprzykrzając pracę zarządcy motelu – Bobbiemu (Willem Dafoe).

Skoro mowa już o naszych małych przewodnikach po dziecięcym świecie, to trzeba wspomnieć o genialnej grze aktorskiej, którą możemy zobaczyć na ekranie. Mimo tak młodego wieku, aktorzy sprawdzają się w swoich rolach wręcz perfekcyjnie. Jest jeden, podstawowy powód, dlaczego wyszło to aż tak dobrze. Przez cały czas trwania filmu utrzymywana jest atmosfera nieprzerwanej przyjemności (bez względu na wydarzenia), zabawy i słodkiej nieświadomości oraz naiwności. Można przypuszczać, że na planie dzieciakom dawano tylko podstawowe wskazówki i zarys fabuły, po czym kazano być po prostu sobą. Niezależnie od tego, czy było tak w rzeczywistości, czy też nie, tak właśnie odbierał to widz, a efekt przecież liczy się najbardziej.

Role drugoplanowe również nie rozczarowują. Niech podniesie rękę ten, kto nie uwielbia charakterystycznego, południowoamerykańskiego akcentu Willema Dafoe. Także nie do końca idealna matka i nie całkiem odpowiedzialna opiekunka dla swojej pociechy Halley prezentuje się bardzo przekonująco. Mimo błędów nie tylko wychowawczych, ale także tych dotyczących jej własnego życia, nie mamy wątpliwości, że bardzo kocha swoją córeczkę i nigdy nie pozwoliłabym, żeby ktokolwiek ją skrzywdził.

The Florida Project

Jednak ta cudowna, rozczulająca atmosfera nie jest zasługą wyłącznie aktorów, ale także pięknego obrazu, który bije po oczach intensywnością kolorów. Miejsca, które kojarzą się z brudem i miernością, stają się nagle czymś... praktycznie magicznym. Wszelkie zakazy, które ustalili dorośli, to okazja do zabawy. Dość przytłaczające warunki życia przemieniają się w źródło niezwykłych przygód i doświadczeń. W świat dziecięcego entuzjazmu wprowadza odbiorców tej produkcji również bardzo dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa.  Dzięki tym wszystkim zabiegom mamy ochotę korzystać z życia w pełni wraz z bohaterami historii.

W ostatnich scenach film bardzo zaskakuje i przybiera wyjątkowo poważne tony, chociaż przez cały czas utrzymywała się w odmianie raczej przyjemnej z dozą lekkiego, wyważonego humoru. Taki zabieg może szokować rozbawionych widzów i wielu z nich raczej zaliczy go do wad. Jednak paradoksalnie może świadczyć to o drugim dnie „The Florida Project”, dzięki czemu produkcja ta staje się jeszcze bardziej wyjątkowa.

Oglądając dzieło reżysera (Sean Baker)  można poczuć się, jakby ktoś pokazywał nam swój album rodzinny z mnóstwem zdjęć w środku. Mamy szansę odczytać płynącą z nich historię i wyraźnie wczuć się w przeżycia kolejnych postaci. Może tego typu produkcje nauczą nas doceniać małe rzeczy, mimo wszelkich przeciwności losu.

Joanna Kowalska

 

The Florida Project, reż. Sean Baker, prod. USA, czas trwania 115 minut, dystr. A24, polska premiera 29 grudnia 2017

Film zobaczyłam na pokazie przedpremierowym w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

Słowa kluczowe: film, ocena, kino, opinia, 2017
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Deadpool 2 - recenzja

Pyszne danie czy odgrzany kotlet? Przeczytaj recenzję filmu!

Po latach, reÅź. Annarita Zambrano
Po latach - recenzja

Dramat o tym, jak przeszłość jednej osoby wpływa na wszystkich członków rodziny.

Tully
Tully - recenzja

Czy kolejny owoc współpracy Reitmana i Theron jest równie udany jak "Kobieta na skraju dojrzałości"? Przeczytaj recenzję!

Polecamy
Do utraty sił - Billy prawie jak Rocky [RECENZJA]
Do utraty sił - Billy prawie jak Rocky [RECENZJA]

Historia bokserskiego mistrza, którego życie i kariera rozpadają się, by mógł je na nowo poskładać, chwyta za serce i uderza do głowy jak nokautujący cios.

"Nasza klasa" – studium upokorzenia
"Nasza klasa" – studium upokorzenia

„Nasza klasa” to obraz, który ze względu na temat i niepokojący realizm na pewno pozostawi ślad w świadomości widza – należy mieć nadzieję, że przede wszystkim tego młodego.

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Deadpool 2 - recenzja

Pyszne danie czy odgrzany kotlet? Przeczytaj recenzję filmu!

Po latach, reÅź. Annarita Zambrano
Po latach - recenzja

Dramat o tym, jak przeszłość jednej osoby wpływa na wszystkich członków rodziny.