Recenzje - Kino

Aquaman - recenzja

2018-12-20 11:31:17

Po kilku spektakularnych klapach artystycznych i finansowych, filmowe uniwersum DC doczekało się produkcji, która spełnia niemal wszystkie oczekiwania. „Aquaman” to niesamowite kinowe widowisko, przywracające wiarę w odrodzenie, na jakie fani bohaterów z komiksów DC czekali od dawna. Przeczytajcie recenzję!

Aquaman

Kiedy podczas seansu „Aquamana” na dnie oceanu widzisz easter egg z lalką Annabelle, to wiedz, że coś się dzieje. Oto specjalista od filmów grozy - James Wan zabrał się za reżyserię produkcji o władcy oceanów i wyszło mu to wyjątkowo dobrze. Co ciekawe, twórca wcale nie musiał rezygnować ze swoich ulubionych zagrywek, mrożących krew w żyłach widzów, bo i w tym filmie mamy scenę niemal wyjętą z horroru, kiedy potwory z głębin atakują łódź bohaterów. A jak Wan poradził sobie z innymi elementami? Jeszcze lepiej!

„Aquaman” to porywająco piękny wizualnie film, a podwodny świat robi zapierające dech wrażenie, nieporównywalne z żadnym innym w ekranizacjach komiksów, i tak – pamiętamy o Wakandzie z „Czarnej Pantery”. Tu jest nie tylko kolorowo i urzekająco malowniczo, ale też szalenie różnorodnie. Tutaj łączą się opadłe na dno ludzkie okręty sprzed lat z zatopionymi pradawnymi miastami Atlantów i technologią jak z „Gwiezdnych wojen”. Do tego dochodzą jeszcze najróżniejszej maści morskie stwory, od zwykłych rekinów przez baśniowe koniki morskie aż po gigantyczne potwory, niemal wyjęte z serii „Pacific Rim”.

Zadowalająca jest też sama historia, która choć prosta i praktycznie bez związku z poprzednimi produkcjami DC, staje się pretekstem do ponad dwugodzinnej, szalonej akcji w najróżniejszych sceneriach, zarówno pod wodą, jak i na lądzie. Mamy tu motywy poszukiwania legendarnych artefaktów, które przypominają nam serię przygód Indiany Jonesa. Mamy tu motyw walki o tron. Mamy tu wątek zemsty. Mamy tu wątek poszukiwania własnej tożsamości, poświęcenia i oczywiście – wątek miłosny. Za dużo tego wszystkiego? Nie, ponieważ twórcy prezentują kolejne elementy z odpowiednim wyważeniem i akcentują tylko to co najważniejsze.

Kapitalny w swojej roi jest Jason Momoa, jednak na nie wiele by się to zdało, gdyby w tym filmie zabrakło dla niego odpowiedniej partnerki, z którą jego Aquaman mógłby współpracować. Tu pojawia się ona - Amber Heard w roli zabójczo pięknej Mery, dzięki której dostajemy ekranowy duet wyrazistych postaci z niewymuszoną ekranową "chemią". Ich relacje wypadają wiarygodnie, ale najważniejsze jest to, jak twórcy pokazali ich w działaniu - jak postacie się uzupełniają, kiedy posługują się swoimi wyjątkowymi mocami. Mera potrafi kontrolować wodę, natomiast główny bohater (oprócz siły fizycznej i przeszkolenia w walce) ma zdolność porozumiewania się z wszelkimi wodnymi stworzeniami.  

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że sceny akcji są zrealizowane z wielkim rozmachem, a przy tym są też nieźle przemyślane jeśli chodzi o poszczególne ujęcia. Operatorska warstwa ma tu wiele ciekawych rozwiązań do zaoferowania, ale jeszcze lepiej prezentuje się muzyka. Utwory często nie są jedynie ilustracją do aktualnych wydarzeń, ale istotnym wzbogaceniem emocji płynących z ekranu. Muzyka jest tu czasem odważnie dobrana i w nieoczywisty sposób dopasowana do danej akcji.

Nie może być aż tak doskonale, prawda? Owszem, „Aquaman” ma też kilka wad, związanych głównie z postaciami złoczyńców. Co prawda Patrick Wilson jako Król Orm, pragnący zniszczyć ludzi, żyjących na lądach, ma niezłą motywację, ale ostatecznie wypada dość sztampowo, drętwo i blado. Jeszcze słabiej wyszedł filmowy Black Manta (Yahya Abdul-Mateen II), który w swoim wątku zemsty na Aquamanie zdaje się być tylko chwilowym zapychaczem scen akcji. Do wad zaliczamy także niejasne umiejscowienie filmu na osi czasu kinowego uniwersum DC. Brakuje też humoru na wysokim poziomie, a wszystko co zabawne, opiera się na kontraście charakterów i usposobienia „wioskowego chłopa” i panny z wyższych sfer.

Te minusy na szczęście nie psują seansu. „Aquaman” aż lśni od kolorowych kostiumów, tętniącego życiem podwodnego świata oraz kapitalnych efektów specjalnych (zwłaszcza w IMAX 3D). To produkcja wciągająca, wyrazista i po prostu bardzo solidna, absolutnie warta zobaczenia na jak największym ekranie!

P.S. 1 Jest tylko jedna scena dodatkowa, po pierwszej części napisów końcowych.

P.S. 2 Film ma bardzo mocne proekologiczne przesłanie i to jest super!

Ocena końcowa: 8/10

Michał Derkacz

Film zobaczyłem w kinie Cinema City Wroclavia w technologii IMAX 3D.

Aquaman, reż. James Wan, prod. Australia/USA, czas trwania 143 min, dystr. Warner Bros. Entertainment Polska


fot. Warner Bros. Entertainment Inc. / materiały prasowe

Słowa kluczowe: film, ocena, opinia, 2018

Aquaman - zdjęcia z filmu (15)

Aquaman - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 1
Aquaman - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 2
Aquaman - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 3
Aquaman - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 4
Aquaman - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 5

Aquaman - plakaty z bohaterami (9)

Aquaman - plakaty z bohaterami  - Zdjęcie nr 1
Aquaman - plakaty z bohaterami  - Zdjęcie nr 2
Aquaman - plakaty z bohaterami  - Zdjęcie nr 3
Aquaman - plakaty z bohaterami  - Zdjęcie nr 4
Aquaman - plakaty z bohaterami  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Szpieg
Szpieg - recenzja

Oceniamy bardzo "amerykański" film szpiegowski prosto z Korei Południowej.

Ramen. Smak wspomnień
Ramen. Smak wspomnień - recenzja przedpremierowa

O tym jak miłość do gotowania potrafi jednoczyć ludzi.

Bumblebee
Bumblebee - recenzja

Kameralne Transformersy od Travisa Knighta to zbawienie dla serii.

Polecamy
"Nasza klasa" – studium upokorzenia
"Nasza klasa" – studium upokorzenia

„Nasza klasa” to obraz, który ze względu na temat i niepokojący realizm na pewno pozostawi ślad w świadomości widza – należy mieć nadzieję, że przede wszystkim tego młodego.

Ze śmiercią im do twarzy (Elita zabójców:recenzja)
Ze śmiercią im do twarzy (Elita zabójców:recenzja)

Who Dares Wins, brzmi motto SAS. W przypadku “Elity zabójców” odwagi twórcom odmówić nie można, ze zwycięstwem jest już jednak trudniej.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Szpieg
Szpieg - recenzja

Oceniamy bardzo "amerykański" film szpiegowski prosto z Korei Południowej.

Ramen. Smak wspomnień
Ramen. Smak wspomnień - recenzja przedpremierowa

O tym jak miłość do gotowania potrafi jednoczyć ludzi.