Recenzje - Kino

Chamski, ale bardzo śmieszny Ted (recenzja)

2012-09-19 02:31:07

"Teda" najbardziej docenią faceci w stałych związkach, z fajnymi dziewczynami i trochę zbyt dużą ilością chętnych do ciągłego balangowania kumpli. Podobieństwo niektórych scen filmowych do prawdziwych sytuacji życiowych jest momentami porażające.

Ted to dla małego, niepopularnego wśród rówieśników Johna Bennetta cud świąt Bożego Narodzenia - gadający przyjaciel, któremu można się zwierzyć ze wszystkich problemów i schować się razem z nim pod kołdrę, kiedy na dworze rozpęta się burza. Życie jednak cudem nie jest i w miarę upływu czasu aktywność uroczego pluszowego miśka, który zyskał sobie nawet na krótko sławę celebryty, ogranicza się już tylko do jarania zioła, oglądaniu telewizyjnych seriali oraz bezceremonialnego łapania dziewczyn za cycki. Czyli mniej więcej tego, jak idealne życie wyobraża sobie pewnie gdzieś tak z połowa facetów. John (Mark Wahlberg) jednak dorósł, ma już 35 lat i ulegając presji środowiskowej zaczyna się zastanawiać, czy nie pora na sformalizowanie swojego czteroletniego związku ze śliczną Lori (Mila Kunis - o jej oczach ktoś kiedyś napisze piosenkę jak o Bette Davis). Dziewczyna jest wyluzowana, bo w końcu mało kto zrozumiałby, że twoim najlepszym kumplem jest maskotka z dzieciństwa, ale tylko do granicy, do której kobiety są w stanie się wyluzować. A przestają takie być, kiedy zauważają, że jej chłopak marnuje czas z koleżkami na chlaniu, z którego póżniej nic pożytecznego nie ma, oczywiście poza pięknymi i intensywnymi wspomnieniami.
 
Komedia Setha McFarlane'a choć z gruntu nierealna, pokazuje jednak realne problemy, z którymi prędzej czy później musi się zmierzyć większość mężczyzn. John to zwykły, pozbawiony większych ambicji gość o złotym sercu, który po prostu chce przeżyć życie u boku ukochanej dziewczyny, ale nie chce rezygnować z przyjaźni z misiem, do czego w pewnym momencie zostaje zmuszony. Ted staje się dla Lori ucieleśnieniem wszelkiego zła, które zawsze spycha Johna na złą drogę. A teraz zastanówcie się, panowie - czy wasze piękne panie lubią bez wyjątku wszystkich waszych kolegów? No jasne, że nie. Bywa nawet, że nie lubią żadnego, ale to już osobna historia. Faceci generalnie lubią żyć w złudzeniu, że cały czas zachowują dla siebie poczucie niczym nieskrępowanej wolności i niezależności, podczas gdy tak naprawdę są pod pantoflem i zrobią wszystko, żeby pokazać swojej dziewczynie, że jest dla nich najważniejsza. Naturalnie, w prawdziwym życiu John miałby o wiele większy kwas, ale w rzeczywistości gadającego pluszaka wnioski mogą być o wiele bardziej optymistyczne.

Kobiety lubią mówić o "ewoluowaniu związku" i o tym, że chcą mieć poważnego faceta, ale czy nie lepiej jest mieć po prostu ciekawszego niż reszta? Szef Lori jest dorosły, ale jest też zwykłym pajacowatym bucem. Dlatego dziewczyny, wiedzcie jedno - kolegów się nie wybiera, kolegów się ma. Ted stanowi dla Johna symbol tego wszystkiego, czego trzeba się wyrzec, żeby stać się dorosłym, ale jest jednocześnie niezbędny, żeby nie zapomnieć, kim się jest i nie stać się zwykłym dupkiem. Misiek to też oczywiście niezły pacjent, ale nie sposób się na niego obrazić. A jeśli już zdołasz urwać się na pół godziny imprezy w jego towarzystwie, to szykuj się na spontaniczną banię z Flashem Gordonem na pokładzie.

McFarlane powinien dostać medal już za samo przypomnienie tego filmu tak kuriozalnego, że aż dobrego. Błyskotliwe popkulturowe referencje zawsze jednak były mocnym punktem twórcy "Family Guya", żeby wspomnieć tylko grepsy o Chrisie Brownie czy Susan Boyle oraz kilka naprawdę znanych postaci w epizodycznych rolach. Bardziej spostrzegawczy widzowie z pewnością zauważą nawiązania chociażby do Hitchcocka (jedna ze scen to wyraźny follow-up do "Nieznajomych z pociągu"), nie jest więc ten "Ted" taki głupi, jakim niektórzy chcieliby go widzieć. Granice dobrego smaku są oczywiście wielokrotnie przekraczane, co naturalnie w ogóle nam nie przeszkadza, bo jesteśmy gorącymi zwolennikami humoru "chamskie, ale śmieszne". Jest biegające grube dziecko, a poza tym dostaje się praktycznie wszystkim - mniejszościom narodowym, etnicznym czy seksualnym. Do typowego męskiego zestawu brakuje tylko karłów.

Pluszak przez cały czas błyskotliwy rzecz jasna nie jest, rzuci czasem parę skwarów, ale w ostatecznym rozrachunku jego mało wyrafinowany humor parę razy doprowadził nas do łez (zresztą nie tylko ze śmiechu prawie płakaliśmy na tym filmie). Komu "Ted" się nie spodoba ze względu na swoją "wulgarność" i "prymitywizm" oczywiście może iść wraz z całą kulturalną elitą na nowy, pełen intelektualnego humoru film mistrza Woody'ego Allena, który od 10 lat kręci to samo.

Jerzy Ślusarski
(jerzy.slusarski@dlastudenta.pl)

Oceny (w skali 2.0 - 5.0):
Jerzy Ślusarski: 4.5

Słowa kluczowe: ted recenzja opinia film pluszowy miś seth mcfarlane mark wahlberg mila kunis związki humor

Ted (18)

Ted - polski plakat
Ted  - Zdjęcie nr 2
Ted  - Zdjęcie nr 3
Ted  - Zdjęcie nr 4
Ted  - Zdjęcie nr 5

Mila Kunis (25)

Mila Kunis  - Zdjęcie nr 1
Mila Kunis  - Zdjęcie nr 2
Mila Kunis  - Zdjęcie nr 3
Mila Kunis  - Zdjęcie nr 4
Mila Kunis  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • ted [0]
    Kamil
    2012-09-21 20:27:42
    Miś rządzi :)
Zobacz także
Kobiety mafii
Kobiety mafii - recenzja

Czy nowy film Patryka Vegi jest lepszy od poprzednich? Przeczytaj recenzję!

Altered Carbon - recenzja serialu

Przeczytaj recenzję futurystycznego serialu Netflixa!

Tarapaty
Tarapaty - recenzja DVD

Czy wydanie DVD filmu "Tarapaty" spełni oczekiwania dzieci i dorosłych?

Polecamy
Szkoda Nicole Kidman
Szkoda Nicole Kidman

Baz Luhrmann swoją twórczością podzielił filmowy światek. Jedni uważają, że to twórca kiczowatych masówek. Inni, że jest on obok Tima Burtona jednym z wizjonerów kina, mistrzów w swoim fachu. „Australią" raczej skłania do przychylenia się ku pierwszej opinii.

Do nieba - dramat wśród gwiazd [RECENZJA]
Do nieba - dramat wśród gwiazd [RECENZJA]

Jennifer Connelly i Cillian Murphy w kameralnym dramacie laureatki Złotego Niedźwiedzia. Sprawdź, czy w tej konstelacji gwiazd "Do nieba" warto się wybrać. Przeczytaj recenzję!

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Kobiety mafii
Kobiety mafii - recenzja

Czy nowy film Patryka Vegi jest lepszy od poprzednich? Przeczytaj recenzję!

Tarapaty
Tarapaty - recenzja DVD

Czy wydanie DVD filmu "Tarapaty" spełni oczekiwania dzieci i dorosłych?