Wybierz miasto
Kino
Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Całkiem normalny weekend (Zupełnie inny weekend)

2012-01-27

Jak spędzić weekend z, ledwo co poznaną, swoją drugą połówką?

Dwóch facetów – Russell (Tom Cullen) I Glen (Chris New) poznaje się w piątkowy wieczór w klubie gejowskim. Upojna noc przeradza się w dzień, który staje się kolejną nocą i tak do niedzieli,  będącej dniem wyjazdu Glena do Stanów Zjednoczonych na dwa lata. Dlatego panowie korzystają z danego im czasu, spędzając go na rozmowach, seksie i narkotykach, sprawiając że ten weekend będzie dla nich niezapomniany i odciśnie się na ich dalszym życiu.

Russell i Glen znakomicie się uzupełniają. Ten pierwszy jest chyba nie do końca dumny ze swojej orientacji seksualnej, nie całuje się w miejscach publicznych, jednocześnie będąc swojego rodzaju cichym romantykiem, wierzącym w związki i prawdziwą miłość. Natomiast Glen nie boi się okazywać swoich preferencji, jest inteligentnym artystą nieuznającym „bycia parą”, który celnie punktuje absurdy nietolerancji tego świata i jego brak gotowości czy też niedostosowanie względem homoseksualizmu. Dlatego właśnie, pomimo tego, że Russell stwierdza, że po dwóch dniach w ogóle się przecież nie znają, tak dobrze im ze sobą i doskonale się rozumieją – każdy z nich ma w sobie coś, czego brakuje drugiej osobie i razem tworzą nierozerwalną całość.

Jeśli w „Tajemnicy Brokeback Mountain” widziałeś tylko scenę w namiocie i nie dostrzegłeś pięknej głębi tego filmu, „Zupełnie inny weekend nie jest dla ciebie. Choć sceny seksualne nie należą do najbardziej subtelnych, to cały obraz jest jednocześnie bardzo prywatny, intymny i dość inteligentny. Opowiada on przede wszystkim historię niczym sycylijskiego pioruna, opisanego w „Ojcu chrzestnym”, zakochania od pierwszego wejrzenia, połączenia dwóch przeznaczonych sobie dusz, niezależnych od konceptu kulturowego, jakim jest płeć. Nie brak tu politycznych wątków, które również są bardzo ciekawe i tak naprawdę nienachalne, obnażające pewne uprzedzenia i hipokryzję, chyba poniekąd ustami Glena nawołując także do dumy z bycia gejem.

Andrew Haigh, człowiek orkiestra jeśli chodzi o techniczną stronę „Zupełnie innego weekendu”, poprowadził kamerę bardzo sprawnie. Dynamiki tu brak, ale jak tu wymagać dynamiki od ukazywania relacji na poziomie przytulania, pocałunków i intelektualnej jedności. Kilka wypowiedzi w filmie może naprawdę spowodować wzmożone procesy myślowe, co zdecydowanie trzeba zapisać mu na plus. Uważam, że „Zupełnie inny weekend” to ciekawa propozycja, którą – brak zaskoczenia – można zobaczyć tylko w kinach studyjnych. I raczej nie będzie to strata czasu, choć nie ukrywam, że nie jest to film dla wszystkich. Zadowoleni z niego będą ci, którzy doceniają refleksyjność i spokój na ekranie, a homofobia to dla nich obce słowo. Jeśli spełniasz te warunki – zasiądź spokojnie w fotelu i miłego seansu.

"Zupełnie inny weekend", reż. Andrew Haigh, prod. Wielka Brytania, czas trwania: 96 min, dystr. Tongariro Releasing

Wojciech Busz
(wojciech.busz@dlastudenta.pl)

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.