Dzieje się - Kino

Twórcy "Domu złego" specjalnie dlaStudenta.pl

2009-11-27 11:57:23
 Niedawno w kinach pojawił się „Dom zły”. Reżyser – scenarzysta Wojciech Smarzowski opowiedział, specjalnie dla Was, o filmie i rozliczeniu PRL-u. Odtwórcy ról głównych - Marian Dziędziel i Bartłomiej Topa -  o swojej twórczości i pracy ze Smarzowskim.


Rozmowa z Wojciechem Smarzowskim, reżyserem rozliczającym się z przeszłością poprzez wchodzący właśnie na ekrany polskich kin film „Dom zły”
.

dlaStudenta.pl:  „Dom zły” jest rozliczeniem. Z czym?
Wojciech Smarzowski: Jestem jaki jestem ponieważ wychowałem się w PRL-u, dlatego płaszczyzna rozliczeniowa jest tylko jedną z warstw. Można mówić że to jest historia kryminalna, która trzyma w napięciu. Dla mnie ważna jest ta płaszczyzna rozliczeniowa. Urodziłem się i wychowałem w domu złym – w PRL-u.

„Dom zły” mógłby się dziać obecnie?
Jeśli chodzi o motywacje ludzi to tak. Po modyfikacjach wynikających z określonych uwarunkowań tamtego czasu zdołałby się dziać współcześnie. Natomiast jestem przekonany, że mógłby się dziać w latach 70 i 80. gdzieś w Polsce. Zaś współcześnie bronią się chyba tylko relacje motywacji międzyludzkich.

Twój film  to dramat, thriller, czy horror?

Trzymająca w napięciu historia kryminalna. Tak poza sztywnymi podziałami krytyków i producentów, to myślę, że film jest albo dobry, albo zły. Tyle. Cechą dobrego filmu jest to, że łączy kilka gatunków. Takie są czasy.

W „Domu złym” jest więcej dobra, czy zła?
Więcej zła. Zło jest bardziej fascynujące i mocniejsze od dobra.

Jaki jest klucz doboru aktorów w Twoich filmach?

Wszystkiego po trochę, nie jestem w stanie podać jakiejś definicji. Otaczam się ludźmi, którzy podobnie jak ja postrzegają kino, rzeczywistość, którzy dają mi poczucie bezpieczeństwa. To nie jest nic odkrywczego, bo bardzo często reżyserzy na świecie pracują z tymi samymi aktorami.

Scenariusz powstał 12 lat temu. Jak się zmienił przez ten czas?

Historia sama w sobie może nie, trochę zmienił się watek milicyjny. Ale to co się konwertowało to ja, po prostu przez ten czas dojrzewałem. Na bazie tej samej historii opowiedziałem inny film.

„Dom zły” to historia pisana życiem?

Wątek zimowy to kompletna fikcja, gdyż był pisany bardzo nie dawno. Ktoś mi kiedyś powiedział, że była taka sytuacja, jak ta którą przedstawiłem w wątku jesiennym, ale nie udało mi się dotrzeć do faktów. Cały scenariusz jest wymyślony przeze mnie i Łukasza Kośmickiego  naszych głowach.

Masz już pomysł na kolejny film?
Jest duża przypadkowość w kolejności filmów, które robie. „Dom zły” powinien być zrobiony przed „Weselem”. Mam rożne projekty w głowie, czy w szufladzie. Nie ma takiej reguły, że  kolejny film to będzie podobna historia, albo wezmą w niej udział ci sami aktorzy.


Rozmowa z Marianem Dziędzielem, filmowym Dziabasem, aktorem Teatru Słowackiego w Krakowie, który mówi o swojej roli, oraz roli aktora w filmie i teatrze.

dlaStudenta.pl: Wojciech Smarzowski to ideał reżysera?

Marian Dziędziel: Nie kategoryzuje ludzi w ten sposób. Jest to na pewno człowiek, z którym jestem szczęśliwy jeśli pracuje i kiedy spotykam się z nim prywatnie.

Gdzie Pan bardziej znajduje siebie, w teatrze, czy filmie?
Jedno i drugie jest fascynujące. To wszystko zależy od propozycji, które się dostaję. W każdym miejscu jest inny sposób pracy, inaczej się dochodzi do celu, innymi środkami trzeba operować. Ale teatr i film jest równie ciekawy dla mnie jako aktora.

W „Domu złym” kreował Pan podobną charakterologicznie postać, do tej z „Wesela”. Łatwo było?

Nigdy nie mówię, że to jest rola która mi łatwo przyjdzie. Nie może być tak, że aktor zakłada, iż to jest proste i szybko się z tym się uporam. Nie ma dla mnie ról, które łatwo przychodzą. Każda ma jakieś trudności, pewne problemy, coś trzeba z tego wydobyć, coś z tego zrobić. Jednak czułem od razu, że rola u Wojtka Smarzowskiego w „Domu złym” jest ciekawa, ale i wymagająca.

Pracuje Pan w teatrze krakowskim..

Już 41 sezon jestem związany z Teatrem Słowackiego!

Były sztuki szczególnie ważne, dla Pana jako człowieka – aktora?
Przez te 40 lat było wiele istotnych sztuk. Ostatnio bardzo ciekawa była dwuosobowa sztuka „Życie w teatrze” D. Mameta, w której grałem z Grzesiem Mielcarkiem. Myślę, że to było cos takiego co dotykało aktorów, mianowicie rzecz w niej była o spotkaniu starego i młodego aktora na scenie. Mogliśmy coś przez to spotkanie na scenie z publicznością od siebie powiedzieć, przekazać widzowi i to było dla mnie ważne!



Rozmowa z Bartłomiejem Topą, filmowym porucznikiem Mrozem, znanym z seriali telewizyjnych i desek teatru, człowiekiem – wszystkim.


dlaStudenta.pl: Prawda istnieje?
Bartłomiej Topa: Każdy ma swoją prawdę. Nie ma obiektywnej. One się pewnie składają na jakąś tam ogólną prawdę.

Jak się pracowało z Wojtkiem Smarzowskim?
Spotykam wrażliwych reżyserów. On ma w sobie coś unikalnego, związanego z bardzo konkretną wizję. To jest jego film, a my jako aktorzy realizujemy dokładnie jego wizję.

Czyli nie było miejsca na aktorską improwizację?
Zawsze jest. Ale on bardzo precyzyjnie dobiera swoich aktorów, pewnie według jakiegoś klucza.

Już na początku wiedziałeś, że Smarzowski, to człowiek z którym chciałbyś dalej pracować?

On zaproponował mi role w 2001 roku w spektaklu Teatru Telewizji „Kuracja”. Znaliśmy się jeszcze ze szkoły aktorskiej. Później było „Wesele”, teraz „Dom zły” i mam nadzieję, że w kolejnych jego projektach też będę mógł zagrać.

Jaka jest Twoja przyszłość filmowa?
Przyszłości nigdy nie możesz być pewny! Mam kilka propozycji, zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam nadzieje, że ten film zaistnieje w kinach i reżyserzy się odważą żeby zaproponować mi współpracuję. Nigdy nie wiesz co się stanie jutro, to jest permanentna loteria.

Teatr, kino, czy telewizja?
Kino. Chociaż nie stronie od telewizji. Jeśli dostaje propozycję od telewizji i chce nimi napełnić swoją osobę to ich nie odrzucam.

Werdykt na festiwalu filmowym w  Gdyni był zaskoczeniem?
Ja nie przywiązuje uwagi do nagród. One są wypadkową nie wiadomo czego: preferencji, gustów? Naprawdę ważna jest publiczność, to ona oceni, czy jej się film spodoba, czy nie.

Jak zostać aktorem?
Generalnie trzeba obserwować rzeczywistość, a potem mieć chwilę na refleksję, kim się jest wobec tej rzeczywistości w której jesteś.

A Ty kim jesteś?
Wszystkim.

Rozmawiał Grzegorz Michalski

(grzegorz.michalski@dlastudenta.pl)
fot. Grzegorz Michalski

Słowa kluczowe: Dom zły, Wojciech Smarzowski, wywiad, film, Marian Dziędziel, Bartłomiej Topa, premiera
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
On Art 2019
Ruszył On Art 2019 - Festiwal Kina i Sztuki

Festiwal odbywa się jednocześnie w sześciu miastach: Warszawie, Krakowie, Łodzi, Bydgoszczy, Lublinie i Wrocławiu.

Polecamy
Gwiazdorska premiera filmu "Letnie przesilenie" [FOTO]
Gwiazdorska premiera filmu "Letnie przesilenie" [FOTO]

Na uroczystej premierze filmu pojawili się m.in. Agnieszka Krukówna, Joanna Brodzik, Paweł Wilczak, Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski. Zobacz zdjęcia!

"Syn Boży" - aktor grający Jezusa zbyt przystojny?
"Syn Boży" - aktor grający Jezusa zbyt przystojny?

Antropolodzy skrytykowali wybór producentów filmu "Syn Boży" dotyczący odtwórcy głównej roli. Uznali oni Diogo Morgado za zbyt przystojnego, by właściwie oddać postać Palestyńczyka.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane