Recenzje - Kino

Zabójcze maszyny - recenzja

2018-12-12 17:35:41

Mechaniczne "miasto-drapieżca" polujące na mniejsze miasteczka już od sceny otwierającej obiecuje historię, która wciągnie w swój świat i zatrzyma jeszcze na długo po zakończeniu seansu. Steampunkowa estetyka w postapokaliptycznej wizji przyszłości to niewątpliwie najciekawszy pomysł, jaki zobaczymy w „Zabójczych maszynach”. Niestety pozostałe elementy tej konstrukcji potrzebują części, które są mniej zużyte... Przeczytaj recenzję filmu!

Zabójcze maszyny

Tytuł jest ekranizacją książki Philipa Reeve’a – „Żywe maszyny”, więc przed twórcami stało niełatwe zadanie ukazania historii nakreślonej przez pisarza. Nie da się ukryć, że obecność Petera Jacksona, Philippy Boyens oraz Fran Walsh budzi pewne nadzieje na zgrabne przetłumaczenie języka powieści na język filmu. Jednak nawet w najpiękniejszych maszynach pojawiają się czasem zgrzyty.

Trio, które pracowało nad „Władcą Pierścieni” i „Hobbitem”, oparło całą oryginalność na interesującym pomyśle przemieszczających się miast. Świat przedstawiony miał naprawdę ogromny potencjał, a przy dobrej warstwie scenariuszowej mógł się w pełni rozwinąć, jednak produkcja potknęła się już na poziomie opowieści. W połowie seansu można odkryć, że fabuła niczym nie zaskakuje, tylko hojnie uderza banalnością i garstką wtórnych dialogów.

Gdyby scenarzyści skupili się na rozbudowaniu i pogłębieniu tego, co wykorzystali, produkcja mogła wnieść coś świeżego do gatunku. Sam fakt umieszczenia schematów nie jest wielką zbrodnią, natomiast zastrzeżenia budzi sposób ich rozpisania. Christian Rivers, dla którego „Zabójcze maszyny” są debiutem reżyserskim, starał się stworzyć ciekawy obraz, ale dając mu tak miałki scenariusz, nie zostawiono mu zbyt wielkiego pola do popisu. Szkoda także aktorów, którzy otrzymali wyjątkowo niewdzięczne zadanie odegrania jednowymiarowych postaci.

Główna bohaterka, Hester Shaw (Hera Hilmar), i towarzyszący jej Tom Natsworthy (Robert Sheehan) to typowa para młodych ludzi, która w wyniku splotu wydarzeń musi walczyć z Tym Złym. Nie ma tu miejsca na rozbudowane osobowości lub na zapadające w pamięć dialogi. W przypadku antagonisty sprawa wygląda podobnie. Thaddeus Valentine (Hugo Weaving) to postać pozbawiona jakiejkolwiek charyzmy, więc śledzenie jego poczynań nie wywołuje większego zainteresowania. Podejrzewam, że bohaterem, który bardziej zaangażuje uwagę widza, będzie Shrike, Zmartwychwstały. Jego wątek został jedynie zarysowany, ale uatrakcyjnił fabułę i stanowił miłą odskocznię od głównej linii fabularnej.

Patrząc na liczne niedoskonałości, można odnieść wrażenie, że ekranizacja książki Philipa Reeve’a jest produktem nieudanym, ale nie należy zapominać o kwestiach technicznych filmu, które w przypadku tego tytułu są na wyjątkowo wysokim poziomie. Efekty specjalne zostały dopasowane do sytuacji, tworząc widowiskowe sceny połączone z dopracowaną i budującą napięcie muzyką, skomponowaną przez Toma Holkenborga. Biorąc to pod uwagę, trzeba przyznać, że obraz sprawdza się wręcz idealnie w roli nieskomplikowanej historii opatrzonej piękną oprawą. Mechaniczne, mobilne miasta to coś, co zdecydowanie warto zobaczyć. 

W kłębach przewidywalności można się dobrze bawić, ponieważ „Zabójcze maszyny” to mimo wszystko całkiem przyjemna rozrywka w dość nietypowej stylistyce. Twórcy nie rozwinęli wielu wątków, więc ewentualna kontynuacja mogłaby lepiej wykorzystać potencjał tego uniwersum. Steampunk i postapokalipsa tworzą zestaw, który stanowi świetną pożywkę dla wyobraźni. Miejmy nadzieję, że filmowcy w porę sobie o niej przypomną i jak najszybciej odkopią ze złomowiska.

Joanna Kułak

Zabójcze maszyny, reż. Christian Rivers, prod. Nowa Zelandia, USA, czas trwania 128 min., dystr. United International Pictures Sp z o.o., polska premiera 7 grudnia

Film zobaczyłam w kinie Cinema City Wroclavia.

fot. materiały prasowe

Słowa kluczowe: ocena, opinia, film, 2018

Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu (9)

Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 1
Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 2
Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 3
Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 4
Zabójcze maszyny - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Szpieg
Szpieg - recenzja

Oceniamy bardzo "amerykański" film szpiegowski prosto z Korei Południowej.

Ramen. Smak wspomnień
Ramen. Smak wspomnień - recenzja przedpremierowa

O tym jak miłość do gotowania potrafi jednoczyć ludzi.

Bumblebee
Bumblebee - recenzja

Kameralne Transformersy od Travisa Knighta to zbawienie dla serii.

Polecamy
"Nasza klasa" – studium upokorzenia
"Nasza klasa" – studium upokorzenia

„Nasza klasa” to obraz, który ze względu na temat i niepokojący realizm na pewno pozostawi ślad w świadomości widza – należy mieć nadzieję, że przede wszystkim tego młodego.

Ze śmiercią im do twarzy (Elita zabójców:recenzja)
Ze śmiercią im do twarzy (Elita zabójców:recenzja)

Who Dares Wins, brzmi motto SAS. W przypadku “Elity zabójców” odwagi twórcom odmówić nie można, ze zwycięstwem jest już jednak trudniej.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Szpieg
Szpieg - recenzja

Oceniamy bardzo "amerykański" film szpiegowski prosto z Korei Południowej.

Ramen. Smak wspomnień
Ramen. Smak wspomnień - recenzja przedpremierowa

O tym jak miłość do gotowania potrafi jednoczyć ludzi.