Recenzje - Kino

W lesie dziś nie zaśnie nikt - recenzja

2020-03-23 00:57:26

Każdy z nas z niecierpliwością czekał na zbliżającą się premierę „W lesie dziś nie zaśnie nikt”. Czy wiązało się to z otoczką medialną? Po części na pewno. Ale nie oszukujmy się. Chyba wszyscy spodziewaliśmy się spotkania z kolejnym bullshitowym polskim horrorem – małe wyśmiewanko zawsze przyniesie odrobinę satysfakcji. No a skoro w lesie nikt nie zaśnie, to może chociaż małe spanko w kinie? Obawiamy się niestety, że nie tędy droga. Czy pierwszy polski slasher jest nadzieją dla horrorowych niewypałów polskich producentów? Zapraszamy na recenzję filmu.

Lato bez telefonów? Nie, dziękuję

Reżyser filmu, Bartosz M. Kowalski, już w swoim debiucie „Plac zabaw” pokazał, że temat nastoletnich problemów nie jest mu obcy. W swojej najnowszej produkcji poruszył kwestie, które każdy z nas świetnie zna. Jeśli nie z autopsji, to przynajmniej z obserwacji. Film opowiada o grupie uzależnionych od technologii nastolatków. Opiekunowie wysyłają ich na obóz offline i jak się okazuje, nic gorszego nie mogło ich spotkać. Dzieciaki zostają pozbawione dostępu do Facebooka, Instagrama i innych porywających aplikacji, przy których spędzały dotychczas każdą wolną chwilę – a raczej po prostu każdą chwilę. Choć wszyscy mają swój własny świat, to nienawiść do miejsca, w którym się znaleźli, łączy ich jak złoty pas jedności. Jakby nieszczęścia było mało, są zmuszeni do nudnej wycieczki po lesie, która ma oczyścić ich umysły i przybliżyć do natury. Czysta tragedia. I kiedy już myśleli, że gorzej być nie może, pojawiło się TO ( i to w liczbie mnogiej). Nie zdradzając fabuły – zbliżenie do natury przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Przynajmniej dopóki jeszcze żyli.

Rodem z lat 80.

Sam Kowalski twierdzi, że w swojej najnowszej produkcji, chciał oddać klimat horrorów, na których się wychował. Wielkich slasherów z lat 80. I to widać. W filmie możemy zauważyć wiele schematów (co lepsze bohaterowie filmu również je zauważają): grupa nastolatków, las, ginący bohaterowie… Pomimo tego, że motywy są rzeczywiście banalne i przewidywalne, reżyser i scenarzyści świetnie się nimi bawią. Podchodzą do nich z przymrużeniem oka, przez co film staje się poniekąd lekki i naładowany dawką dobrego humoru.

Obsada nie od parady

Komizm szczególnie zauważalny jest w drugoplanowych rolach Wojciecha Macweldowskiego, wcielającego się w rozentuzjazmowanego drużynowego, Gabrieli Muskały – opiekunce grupy, czy Olafa Lubaszenki, czyli znudzonego robotą policjanta. Ich postacie są jak wisienka na torcie dobrej produkcji. Dodają jej kolorytu i charakteru. Nie można nie wspomnieć też o księdzu, w którego wcielił się nie kto inny, jak znany nam wszystkim jako Rysiek z Klanu, Piotr Cyrwus. Odnieśliśmy wrażenie, że rola ta niesie za sobą pewne przesłanie – prawdziwe potwory są wśród nas i to ich powinniśmy się naprawdę bać. Ogólnie rzecz biorąc, gra aktorska naprawdę jest na dobrym poziomie. A Julii Wieniawie po raz pierwszy udało się zagrać w filmie kogoś innego niż samą siebie. Brawa! Dla nas jednak konkurs na najlepszą postać wygrywa filmowy Julek, w którego wciela się Michał Lupa – postać typowego nerda, który do każdego tematu znajdzie jakąś ciekawą anegdotkę. Hit! Nie dało się go nie lubić, więc wszyscy kibicowaliśmy mu w jego pierwszych ( i ostatnich?) zawodach – KOMU UDA SIĘ PRZEŻYĆ.

Strach czy raczej dreszczyk emocji?

Pytanie jest jednak inne. Czy film był straszny? Ciężko powiedzieć. Postacie, które miały wprowadzić klimat grozy były tak abstrakcyjne, że wzbudzały bardziej obrzydzenie niż strach. Film jest pełen krwi, flaków, trupów i obrzydliwych morderstw – to na pewno. Akcja trzyma w napięciu, a na każdą następną scenę czekamy nerwowo obgryzając paznokcie. Ale czy nazwalibyśmy to strachem? Raczej nie. Mimo to reżyser odwalił kawał naprawdę dobrej roboty. Oczywiście pojawiły się pewne niedociągnięcia w kwestii realności scen, ale nie umniejsza to tytułowi dobrej produkcji. Jeśli jednak mielibyśmy zadecydować jakie uczucia towarzyszyły nam podczas oglądania, to zdecydowanie było to rozbawienie. Śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech. I to nie z zażenowania!

Jesteśmy na TAK

„W lesie dziś nie zaśnie nikt” świetnie oddaje klimat horrorów znanych nam z wypożyczalni kaset VHS. Widać, że film nie był kręcony „na serio”, ale przy tym nie wpadał w parodiowe ramy. Celowo stylizowany jest na tanią produkcję, co pozwala nam na utożsamienie jej ze złotym klimatem lat 80. Czy go polecamy? Jak najbardziej tak. A fakt, że producenci pozwolili na obejrzenie go w serwisie Netflix, zapowiada tylko jedno – do wszystkich, którzy jeszcze się zastanawiają - czas na wielki domowy seans filmowy!

Zobaczcie zwiastun!

Ocena: 8/10

Gabriela Biega

fot. materiały prasowe

Słowa kluczowe: film, ocemna, opinia, 2020, Netflix, polski horror

W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu (14)

W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 1
W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 2
W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 3
W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 4
W lesie dziś nie zaśnie nikt - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 5

Najlepsze horrory z akcją w lesie (8)

Dom w głębi lasu (2012)
Martwe zło (2013)
W mroku zła (2006)
Blair Witch Project (1999)
Droga bez powrotu (2003)
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Unorthodox
Unorthodox - recenzja serialu

Oceniamy najnowszy hit Netflixa o ortodoksyjnej Żydówce.

Altered Carbon: Resleeved
Altered Carbon: Resleeved - recenzja

Cyberpunkowe anime na Netflix to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę!

Bloodshot film 2020
Bloodshot - recenzja

Vin Diesel w efektownej ekranizacji komiksu o superżołnierzu.

Polecamy
Pitbull: Niebezpieczne kobiety - taki film to kryminał [RECENZJA]
Pitbull: Niebezpieczne kobiety - taki film to kryminał [RECENZJA]

Więcej, szybciej, śmieszniej - tak miało być. Jak wyszło? Przeczytaj recenzję!

Mistrz wraca do dawnej formy
Mistrz wraca do dawnej formy

"Tatarak" - nie wolno tego filmu ominąć!

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Unorthodox
Unorthodox - recenzja serialu

Oceniamy najnowszy hit Netflixa o ortodoksyjnej Żydówce.

Altered Carbon: Resleeved
Altered Carbon: Resleeved - recenzja

Cyberpunkowe anime na Netflix to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę!