Recenzje - Kino

W głębi lasu - recenzja serialu

2020-06-20 11:34:38

Niedawno swoją premierę miał polski serial na podstawie prozy Harlana Cobena, "W głębi lasu". Jest to druga produkcja netflixowa autorstwa polskich twórców. Internet goreje od opinii, czy ten serial lepszy jest od poprzedniego - "1983" ze znakomitą obsadą na czele z Robertem Więckiewiczem. Oba dzieła sięgają trochę innej tematyki, więc czy warto porównywać je ze sobą?

Zobacz także:  recenzję serialu "Kierunek: Noc">>

W głębi lasu

Wakacje jak każde inne?

Wolny czas, letni obóz, okres beztroski, ubrania z lat 90. Z tym kojarzą się pierwsze ujęcia serialu z amerykańskim klimatem, duchem USA, którego twórcy starali się jak najlepiej odwzorować. Tutaj chyba zaczyna się problem. Na pierwszy rzut oka skojarzenia popłynęły w stronę znakomitych produkcji, takich jak "Dark" i "Rojst", które także przedstawiały tajemnice pochodzące z leśnych zakątków. Porównanie niemieckiej produkcji bardziej pasuje do zestawienia z nowym serialem, ponieważ wiek bohaterów w jakimś stopniu się pokrywa, a prowadzone po długich latach śledztwo, zostaje wznowione w czasie, w którym rodzina pogodziła się już ze stratą. Pogodzenie oczywiście jest tylko częściowe albo wpajane na siłę, byle tylko nie wracać do przeszłości.

"W głębi lasu" to krótki serial, składający się z sześciu odcinków. Równo po połowie reżyserowany przez dwóch twórców kina autorskiego - Leszka Dawida oraz Bartosza Konopki. Efekt więc po trzecim odcinku trochę się różni od wstępu, ale tak płynnie przechodzi się do dalszych części, że nie stanowi to wielkiego problemu. Linia dzieląca reżyserów jest widoczna, ale nie alarmuje o sobie tak jak krzycząca osoba w lesie.

Akcja oscyluje wokół wakacyjnego wyjazdu i późniejszych wydarzeń, gdzie młodzi ludzie przeżywają swoje pierwsze miłostki, doznają poczucia rozgoryczenia oraz rozczarowania światem dorosłych. Życiowe, prawda? Jednak ich wyjazd nie był zwyczajnym wypadem do lasu. Świadczą o tym sygnały z nocnego czuwania opiekuna obozu, Pawła Kopińskiego (Grzegorz Damięcki). Coś było nie tak, ale jak to bywa w kryminale, bohaterowie na początku nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. Pamiętajmy, że byli to nastolatkowie z burzą hormonów.

Obóz

Tajemnica, trwająca latami

Serial obejmuje dwa przedziały czasowe: wakacje w obozie oraz rok 2019, gdzie główny bohater, Paweł jest prokuratorem. Stracił kilka ważnych osób w swoim życiu i zwłaszcza jedna sprawa nie daje mu spokoju. Postanawia więc powrócić do przeszłości, co nie zawsze jest łatwym i przyjemnym zadaniem. Przeszłością nie powinno się żyć, ale jak skoro za dużo w niej niejasności?

Retrospekcje, zapełniające połowę czasu ekranowego, dają możliwość, by lepiej poznać bohaterów (na ile nam pozwalają) i przebrnąć razem z nimi przez najgorszy czas. Ich wakacje nie skończyły się dobrze, a dlaczego? Co musiało się stać, że młodzi zamknęli się w swoim świecie, a opiekunowie zarzucali sobie winę za to, co się stało?

Wszystko owiane jest tajemnicą. Ci, co posiadają cenną wiedzę, milczą i tak naprawdę widz może dowiedzieć się czegoś konkretniejszego dzięki prokuratorowi, który dociera do świadków z feralnej nocy, gdzie doszło do masakry. Czy da się oszukiwać własną rodzinę przed ponad dwadzieścia lat? Bohaterowie w milczeniu potwierdzają tę tezę i mocno trzymają się tego, by niczego nie wyjawić. Inspektor Jork (Arkadiusz Jakubik), który prowadzi śledztwo, bierze pod lupę niewłaściwe osoby i tylko dzięki bohaterowi, który stracił siostrę, udaje się sprawę rozwiązać. Prawda nie jest ładna, rani jak sztylet w rękach przestraszonego nastolatka.

Kamila, siostra Pawła

Przeszłość łączy ludzi, czy się tego chce czy nie

Im głębiej i wcześniej, tym więcej ludzi okazuje się powiązanych ze sprawą. Prokurator, docierając do sedna sprawy, współpracuje z Laurą (Agnieszka Grochowska), jego nastoletnią miłością. Dobitnie przekonał się, że miłość rodzica do dziecka nie zna granic. Stanowi to jeden z głównych motywów tego serialu. Dorośli za wszelką cenę ratują  swoje dzieci, mimo że dokonały strasznych rzeczy. Pokuta jak się okazuje, nie trwa krótko, dodatkowo sprawia, że dziecko, które samo potem staje się rodzicem, musi rozprawiać się z przeszłością, która nieustannie o sobie przypomina. Pod tym względem ciężko żyć z minionymi wydarzeniami, ale jeśli wiara i nadzieja zaprowadzą do ponownego rozstrzygnięcia wydarzeń, pejoratywne znaczenie zanika. Przecież zawsze jest jakieś wyjaśnienie.

"W głębi lasu" jest świadectwem tego, że nawet najskrzętniej skrywana prawda, w końcu ujrzy światło dzienne. Zwlekanie z troską i miłością do swojego dziecka odbija się na jego psychice. Podejmowane decyzje nie zawsze są dobre i wcale nie minimalizują strat. Nieraz na całej linii zawodzą dorośli, którzy powinni być autorytetem, ale nie udało im się nim być z powodów nieznanym dzieciom. Można by wysnuć z tego wniosek, że zdanie młodych jest lekceważone i nieważne. Tymczasem samotnie borykają się ze swoimi problemami, starając się iść do przodu. 

Laura i Paweł

W ciemności zawsze jest coś niepokojącego

Nieoświetlone zakamarki zawsze wzbudzają niepewność. Tak bywa na pewno u zwykłych ludzi. Bohaterowie filmów czy seriali brną w nie na oślep, co powoduje, że stają się poszkodowanymi i także tutaj nie ma wyjątku. Przez ciemności prowadzeni są także widzowie, jeśli chodzi o aspekt niełączących się ze sobą splotów akcji. Dziwne jest to, że nikt nie wiedział o tajemnicy dwóch matek, że idealnie aż do ostatniego odcinka przedstawiane były jako typowe Matki Polki, jak się okazuje skrywające coś za swoimi maskami. W sytuacji kryzysowej najlepiej jest zniknąć i niektórzy do tego się uciekali, podejmując decyzję nie tylko za siebie, ale także członków swojej rodziny. Rodzina mimo wszystko jest najważniejsza, nie ma w niej miejsca na konkurs, kto jest największym pępkiem świata.

Jak jednak wytłumaczyć stratę? Jak dalej ma żyć młody człowiek? Aktorzy, w tym Hubert Miłkowski, odgrywający postać Pawła nieźle poradzili sobie z tym zadaniem. Jest pewien problem z Damięckim, jego mimika nie oddaje zbyt dobrze bohatera po przejściach, zawsze pojawia się charakterystyczny uśmieszek, który na ustach prokuratora nie wygląda przekonująco. U jego boku Grochowska jest niezwykle naturalna, idealnie wpasowuje się w rolę Laury i robi to w sposób niewymuszony. Patrząc na nią, nic nie uwiera. Obsada do tego serialu pozostawia niewiele, ale trochę do życzenia. Szkoda, że twórcy "W głębi lasu" nie pokusili się o pogłębienie wątków ówczesnych śledczych, którzy mogli wprowadzić więcej smaku do całej historii. 

Na wielki plus są zdjęcia, urzekające klimatem połączonym z minimalizmem z lotu ptaka, ale to największa i chyba jedyna zaleta tego serialu. Znane wszystkim piosenki z lat 90. towarzyszą bohaterom w beztroskich momentach. Trzeba przyznać, że dobór linii melodycznej podtrzymuje klimat i dzięki temu można przenieść się do tamtych lat. Jednak nie na długo. Mimo że zaczynało się pięknie, akcja wydawała się interesująca i miała ogromny potencjał, to nie układała się tak, jak powinna. Nie da się ukryć, że suspens wzrastał z każdym odcinkiem. Reszta niestety szybko i skutecznie rozjechała się w dwie różne strony. Nastąpił (nie)satysfakcjonujący koniec.

Prokurator w kostnicy

Ocena końcowa: 6/10

Paulina Jakubowska

fot. materiały prasowe Netflix

Słowa kluczowe: Netflix, premiera, polski serial, ocena, Harlan Coben, kryminał
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
"Siła ognia"- film 2019
Siła ognia - recenzja

Czy warto zobaczyć najnowsze dzieło Olivera Laxe'a?

Guns Akimbo
Guns Akimbo - recenzja

Daniel Radcliffe i Samara Weaving w szalonym filmie akcji o brutalnym reality show.

Klątwa Ju-on: Początek
Klątwa Ju-on: Początek - recenzja serialu

Japoński serial grozy jest już na Netflix. Czy strach się bać?

Polecamy
Lubaszenko nie w formie
Lubaszenko nie w formie

Zgrane schematy z ministrem chamem czy hollywoodzki pomysł zmiany płci nie są już samograjami, które bez solidnej realizacji zapewniałyby sowitą dawkę rozrywki.

„Legenda” rodem z Hollywood
„Legenda” rodem z Hollywood

„Jestem legendą” jest już czwartym filmem opartym na powieści Richarda Mathesona. Jest jednak pierwszym, który Hollywood zrealizował tak, jak to tylko on potrafi – z rozmachem i wielomilionowym budżetem.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
"Siła ognia"- film 2019
Siła ognia - recenzja

Czy warto zobaczyć najnowsze dzieło Olivera Laxe'a?

Guns Akimbo
Guns Akimbo - recenzja

Daniel Radcliffe i Samara Weaving w szalonym filmie akcji o brutalnym reality show.

Konkurs Ziaja