Recenzje - Kino

To my - recenzja

2019-03-28 10:26:43

Jordan Peele, twórca głośnego, nagrodzonego Oscarem „Uciekaj!”, powraca z kolejnym dreszczowcem. „To my” to już rasowy horror, w którym reżyser ponownie stawia na połączenie grozy z elementami czarnego humoru. Ponownie też wprowadza wątki paranormalne i ponownie zostawia nas z dziełem,  o którym aż chce się długo dyskutować. Jednak mimo ogromu zalet, „To my” ma też wady i to poważne. Przeczytajcie recenzję!

To my

Jordan Peele  poprzez swój nowy film chce nam powiedzieć całą masę rzeczy.  Od tego, że w głębi duszy najbardziej boimy się samych siebie, aż po wnioski, że systemy społecznie w USA nie działają jak trzeba. Do tego dochodzą jeszcze nasze własne refleksje – o socjalizacji, o traumie pourazowej czy rządowych eksperymentach. A do tych wszystkich przemyśleń skłania nas… horror.

To niezwykła umiejętność tego twórcy, że ubiera filmy z poważnym przesłaniem w szaty gatunku, który absolutnie z głębokimi emocjami się nie kojarzy. Udało się przy „Uciekaj!”, gdzie dominowała pogarda dla rasizmu, i udało się teraz, przy „To my”, w którym niestety Peele przeholował z narzucaniem nam własnej interpretacji. Jasne, że jako autor ma do tego pełne prawo, ale szkoda, że popsuł tym własny film.

Otóż Peele w najważniejszym momencie zaczyna (ustami bohaterki) wyjaśniać nam wszelkie paranormalne wątki, co jest tak niepotrzebne i tak bezsensowne jak to tylko możliwe. Dzieje się to na tym etapie historii, na którym mamy już własne domysły, a jeśli ich nie mamy, to jeszcze lepiej, bo czasem warto pozostawić rzeczy niewytłumaczalne takimi jakie są, zamiast obdzierać je z tej fajnej nutki tajemnicy i absurdu. Peele sili się na teorie, które w sekundę padają jak domek z kart, kiedy tylko ciut silniej zaczynamy się nad nimi zastanawiać.

Na szczęście, jest to końcowy etap filmu, kiedy jesteśmy już i tak zachwyceni niemal wszystkim co do tej pory zostało nam zaprezentowane. Od czasu „Uciekaj!” reżyser nie zapomniał jak wciskać widza w fotel znakomitym klimatem grozy, poczuciem niepokoju i tym, że bawi się z naszymi oczekiwaniami. Z jednej strony posługuje się kilkoma schematami (np. atak na rodzinę w domu), a z drugiej – ucieka od banalnych straszaków, które znamy z setek innych horrorów, robiąc wszystko po swojemu.

W „To my” jest wiele kapitalnych scen, w których Peele pokazuje, że jego styl będzie oparty na łączeniu grozy z humorem. Niestety z tym drugim nieco przesadził, w efekcie czego zamiast należytego rozładowania napięcia, dostajemy „suche” teksty wypowiadane w momentach, w których każdy normalny człowiek (a zwłaszcza dziecko) umierałby ze strachu. Ilu z was żartowałoby podczas ucieczki przed psychopatą z nożyczkami? No właśnie…

Ta atmosfera zaszczucia, zagrożenia i niepokoju na nic by się zdała, gdyby obsada filmu nie potrafiła wyrazić należycie emocji bohaterów. W „To my” mamy do czynienia z rewelacyjną obsadą, która w komplecie staje na wysokości zadania. Wyróżnić trzeba niesamowitą Lupitę Nyong'o, która w tej produkcji daje popis na miarę wszelkich nagród filmowych. Świetni są także Winston Duke oraz Elisabeth Moss. Nie zapominamy też o młodszych aktorach, bo zarówno Evan Alex jak i Shahadi Wright Joseph spisują się wyśmienicie.

„To my” jest też przypadkiem niezwykłym, jeśli chodzi o promocję filmu, która ani w opisie fabuły, ani w kadrach, ani w zwiastunach, nie zdradził nam zupełnie niczego istotnego. Dwa wielkie zwroty akcji odkryjemy sami już podczas seansu. To zaskoczenie stroną, w którą idzie fabuła jest wielką wartością filmu. Produkcja ta sprawdza się naturalnie jako krwawy dreszczowiec, ale ma w sobie znacznie więcej. Te horrory z przesłaniem stają się wizytówką Jordana Peele. Twórca ten musi jednak nauczyć się, że zdecydowanie lepiej jest zostawić niektóre zagadki bez rozwiązania, bo w „To my” swoimi teoriami pewnie popsuł seans niejednej osobie. Jednak na koniec film ten należy pochwalić – za świeżość, za genialne aktorstwo, za powalająco dobrą muzykę i własny styl, który odnosi się do uznanych klasyków, ale niczego nie kopiuje.

Ocena końcowa: 7,5/10

Michał Derkacz

To my, Reż. Jordan Peele, prod. USA, czas trwania 120 min, dystr. United International Pictures, polska premiera 22 marca 2019 


fot. materiały prasowe

 

Słowa kluczowe: film, 2019, analiza, ocena, horror

To my - kadry z filmu (12)

To my - kadry z filmu  - Zdjęcie nr 1
To my - kadry z filmu  - Zdjęcie nr 2
To my - kadry z filmu  - Zdjęcie nr 3
To my - kadry z filmu  - Zdjęcie nr 4
To my - kadry z filmu  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Topielisko. Klątwa La Llorony
Topielisko. Klątwa La Llorony - recenzja

Czy Płaczącej kobiety należy się bać?

Podły, okrutny, zły
Podły, okrutny, zły - recenzja przedpremierowa

Zac Efron jako Ted Bundy w... dramacie sądowym. Sprawdźcie, czy warto zobaczyć.

Avengers: Koniec gry
Avengers: Koniec gry - recenzja spoilerowa

Omawiamy liczne zalety i wytykamy głupoty wielkiego widowiska Marvela.

Polecamy
Pod Mocnym Aniołem: W pijackiej malignie
Pod Mocnym Aniołem: W pijackiej malignie

Do najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego nie chce się wracać. I to bynajmniej nie z powodu jego ciężaru gatunkowego. "Pod Mocnym Aniołem" po prostu nudzi.

"Śmierć jak kromka chleba"
"Śmierć jak kromka chleba" Kraków

ZSP w Krakowie oraz Samorząd Studentów UJ w ramach obchodów 26 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego przygotował projekcję filmu fabularnego „Śmierć jak kromka chleba" w reżyserii Kazimierza Kutza.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Topielisko. Klątwa La Llorony
Topielisko. Klątwa La Llorony - recenzja

Czy Płaczącej kobiety należy się bać?

Podły, okrutny, zły
Podły, okrutny, zły - recenzja przedpremierowa

Zac Efron jako Ted Bundy w... dramacie sądowym. Sprawdźcie, czy warto zobaczyć.