Recenzje - Kino

Potrójna granica - recenzja

2019-03-18 09:52:18

Na platformie Netflix można oglądać już film sensacyjny pt. „Potrójna Granica”. Jego reżyserem jest J.C. Chandor, którego najsłynniejsze dzieło to „Wszystko stracone” z 2013 roku. Jednak historia samotnego żeglarza to nie to samo co zmagania grupy byłych żołnierzy z kartelem narkotykowym. Jak twórca poradził sobie z ogarnięciem gwiazd obsady i czy „Potrójna Granica” to dobry film? Przeczytaj recenzję!

Potrójna granica

„Potrójna Granica” to opowieść o kumplach z wojska, dla których życie po służbie nie jest tak proste jak wspólne działania na froncie. Każdy z nich ma swoje problemy, a ojczyzna, która już nie wzywa to ojczyzna, która zapomina. Panowie są raczej bez kasy, więc kiedy jeden z nich trafia na możliwość zdobycia fortuny, pozostali członkowie zespołu nie każą się długo prosić i „wchodzą w to”.

Plan polega na przechwyceniu 75 milionów dolarów od południowoamerykańskiego barona narkotykowego w jego willi i późniejszej ucieczce. Oczywiście, wszystko bardzo szybko zaczyna wymykać się spod kontroli, a bohaterowie przekonują się, że pieniędzy można mieć dosłownie zbyt wiele, by sobie z nimi poradzić, szczególnie jeśli trzeba przenieść je w torbach przez górskie szczyty.

Najmocniejszą stroną tej produkcji jest obsada, bo zobaczymy tu takich gwiazdorów kina jak Ben Affleck, Oscar Isaac, Charlie Hunnam, Garrett Hedlund czy Pedro Pascal. Nawet jeśli żaden z nich nie gra tu roli życia, to jednak ekranowa charyzma robi swoje i jako widzowie zdecydowanie chętniej im kibicujemy i trzymamy kciuki za powodzenie akcji. Trochę gorzej, że relacje pomiędzy nimi trochę zawodzą. Dialogi są niezłe, ale brak tu konkretnych zależności, które nieco podbijałyby stawkę i zwiększały nasze emocje.

Poprawnie zrealizowano sceny akcji, strzelanin i pościgów, choć jak na film akcji, to nie ma tu tego zbyt wiele. Film ogląda się dobrze, i nie ma w nim dłużyzn, ale ostatecznie jest to kompletny przeciętniak, w którym nie zobaczymy absolutnie nic, czego byśmy już nie widzieli w innych produkcjach z tego gatunku.

Czy fabuła jest w stanie nas zaskoczyć? Nie do końca, choć kilka scen faktycznie potrafi zadziwić. Zadziwia niestety też brak logiki w działaniu naszych komandosów, którzy jako weterani powinni działać zdecydowanie rozsądniej. Do zalet zaliczamy natomiast ważne przesłanie filmu, które (też nie pierwszy raz) mówi nam o  tym, że państwo nie ma odpowiedniego planu na zagospodarowanie byłych żołnierzy, którzy zostawieni sami sobie stają się albo niebezpiecznymi przestępcami, albo najemnikami na usługach tego, kto lepiej zapłaci.

Michał Derkacz


fot.materiały prasowe Netflix

Słowa kluczowe: Netflix, film, opinia, ocena, 2019
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
after
After - recenzja

W kinach pojawił się melodramat dla nastolatków. Czy taki film może czymś zaskoczyć?

Hellboy 2019
Hellboy - recenzja

Czy nowa wersja może dorównać produkcji Guillermo del Toro z 2004 roku?

Ocalić i zginąć
Ocalić i zginąć - recenzja przedpremierowa

Credo strażaków "ratuj albo giń" nabiera nowego znaczenia.

Polecamy
Zabawa w psychoanalizę
Zabawa w psychoanalizę

Nienaganne maniery, piekielna inteligencja, brak uczuć wyższych, czerpanie perwersyjnych przyjemności ze zbrodni - to charakterystyka ulubionego seryjnego mordercy...

Maklerzy z ulicy [Wilk z Wall Street - recenzja]
Maklerzy z ulicy [Wilk z Wall Street - recenzja]

"Wilk z Wall Street" Martina Scorsese podbija polskie i zagraniczne kina i sukcesywnie zgarnia najważniejsze nagrody. Czy jednak rzeczywiście jest to produkcja tak doskonała?

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
after
After - recenzja

W kinach pojawił się melodramat dla nastolatków. Czy taki film może czymś zaskoczyć?

Hellboy 2019
Hellboy - recenzja

Czy nowa wersja może dorównać produkcji Guillermo del Toro z 2004 roku?