Recenzje - Kino

mother! - recenzja

2017-11-22 18:22:23

Produkcje Darrena Aronofsky'ego z pewnością nie należą do prostych, przyjemnych i łatwych w odbiorze. Oczywiście nie jest to zarzut, bo przecież reżyser ten jest odpowiedzialny za tak rewelacyjne obrazy jak "Czarny łabędź" czy "Requiem dla snu". Jednak seans "mother!" bardzo zaskakuje, a przede wszystkim wywołuje niezły mętlik w głowie. Dlaczego? Przeczytajcie recenzję!

mother!

Jedno trzeba stwierdzić od razu. Wizja reżyserska była w produkcji "mother!" elementem najważniejszym i wiodącym. Widz wraz z przebiegiem filmu coraz głębiej wchodzi w umysł twórcy i tylko od niego zależy, czy odnajdzie w nim drogę właściwą, czy całkowicie się pogubi i kino opuści z wyrazem niedowierzania oraz zmieszania na twarzy. Fabuła nie dość, że wywołuje u odbiorcy skrajnie różne emocje, a każdą z nich z osobna podbudowuje i rozwija do granic możliwości, to jest także paradoksalnie... banalna.

Artysta (Javier Bardem), którego wena twórcza wypaliła się (określenie nieprzypadkowe) już jakiś czas temu, próbuje odnaleźć w sobie dawne inspiracje i napisać kolejny świetny utwór. Jego żona (Jennifer Lawrence) stara się zapewnić mu idealne warunki do pracy i przejmuje wszystkie obowiązki domowe. Ich spokojną egzystencję zakłócają jednak nieproszeni goście i to właśnie wraz w pukaniem do drzwi, rozpoczyna się seria niefortunnych absurdów, jeśli można tak to nazwać...

Kolejne ekranowe wypadki tworzą istny rollercoaster, zwłaszcza jeśli chodzi o odczucia widza. Przez cały czas jesteśmy poddawani psychologicznym zabiegom, które mają wywołać u nas konkretne emocje. W jednej chwili jesteśmy skrajnie zdenerwowani na sytuację, którą widzimy, a chwilę później znajdujemy spokój i poczucie błogości. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie działo się to na okrągło. Mniej więcej w połowie można poczuć się po prostu zmęczonym takim seansem, a z czasem to się tylko pogłębia.

Jednak jest jeden aspekt, który pozwala nam na zawężenie pola widzenia, czyli jednocześnie obniża poziom ogólnego zagubienia. Kamera praktycznie przez cały czas skierowana jest bezpośrednio na twarz tytułowej matki, a wydarzenia śledzimy wyłącznie z jej perspektywy. Taką pracę kamery zdecydowanie można zaliczyć do zalet, ponieważ w ogólnym chaosie i zamieszaniu pozwala ona odbiorcy utożsamić się z główną postacią oraz skupić tylko na sytuacji, która jej dotyczy.

mother!

Skupmy się teraz na konwencji, która dla wielu jest największą bolączką "mother!", a konkretnie na absurdzie, o który nie zahacza, ale wchodzi w jego najbardziej ukryte zakamarki. Oczywiście rozumiemy założenia, które reżyser chciał wprowadzić w życie. Fantastyka i motyw apokaliptyczny mające swoje źródło w problemach społecznych, rodzinnych oraz w niezdrowej pogoni za sławą i uwielbieniem. Czy można jednak zabrnąć w to za daleko? Owszem, można, ale wtedy nawet pojęcie sztuki w rozumieniu bezmiaru nie wystarcza, alby opisać pewne sceny obecne w filmie. Tak też stało się w przypadku tego filmu. W pewnym momencie chaos staje się tak niepojęty, że zamiast pobudzać naszą ciekawość i rozbudzać artystyczne dusze, zaczynamy oglądać produkcję z lekkim przymrużeniem oka, co z pewnością nie powinno mieć miejsca.

Nie da się nie zauważyć, że główną inspiracją dla "mother!" była Księga Wyjścia, z której jest zaczerpnięty nawet konkretny cytat. Dzieło reżysera jest wręcz przepełnione motywami biblijnymi w ich mrocznym, brutalnym i przerażającym wydaniu. Pomimo tego nie da się jednak podpiąć tego filmu pod gatunek horroru, co zapewne większość z nas uważała za pewnik, bo tak też jest ten film oficjalnie zaklasyfikowany.

"mother!" miało być zapewne kwintesencją grozy. Tej cechy nie da się mu odmówić, ale też nie można powiedzieć, że utrzymał się on w tym kontekście od początku do końca, ponieważ przeszkodę stanowi właśnie (również w założeniu kluczowy) absurd. Przez jego złe wyważenie w filmie w pewnym momencie wszystko wydaje się nam aż nadto groteskowe, a wręcz komiczne. Można poczuć się tak, jakby ktoś wrzucił do worka wszystkie nazwane do tej pory gatunki filmowe, wymieszał je ze sobą, wyrzucił prosto w nasze oczy i oczekiwał reakcji, znacznie różniących się głównie przez wzgląd na gusta.

W każdym chaosie znajduje jednak się odrobina sensu i tutaj także go nie zabrakło. Zastosowanie filmowej klamry w tym przypadku sprawdziło się idealnie. Nieco uspokaja to, już dość mocno sponiewierane, umysły widzów. Biblijna Księga Wyjścia w przerażającym wydaniu była bardzo dobrze wykonana. Dla fanów grozy w groteskowej, wysoce abstrakcyjnej otoczce to pozycja obowiązkowa. Jeżeli lubicie wychodzić z kina z uczuciem kompletnego zamieszania w głowie, to z czystym sumieniem polecamy nowy film Aronofsky'ego, gdyż pokazuje on ponownie, że w każdym szaleństwie jest metoda. Ubrane jest to wszystko w formę nie dla każdego odpowiednią i, nie ukrywajmy, lekko chorą.

Joanna Kowalska 

fot. materiały prasowe

mother!, reż. Darren Aronofsky, prod. USA, czas trwania 121 min, dystr. United International Pictures, polska premiera 3 listopada 2017

 

 


Słowa kluczowe: film, ocena, kino, opinia, horror

mother! - zdjęcia z filmu (5)

mother! - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 1
mother! - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 2
mother! - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 3
mother! - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 4
mother! - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Prawda czy wyzwanie - recenzja

Podejmiesz wyzwanie? Najpierw przeczytaj recenzję!

Zobacz recenzję serialu "Kruk. Szepty słychać po zmroku"!
Kruk. Szepty słychać po zmroku - recenzja serialu

Oceniamy nowy, polski serial kryminalny.

Pandy Imax 3d
Pandy 3D - recenzja

Oceniamy dokumentalną historię małych pand z Chin.

Polecamy
Rewolucja made in Chile by Machuca
Rewolucja made in Chile by Machuca

Gdy w 1973 roku chilijska historia dostała ataku czkawki, pierdołowaty Gonzalo postanowił zapałać przyjaźnią do hardego Pedro Machucy. Dzieliła ich przepaść społeczna.

Joey, koń bez klasy (Czas wojny - recenzja)
Joey, koń bez klasy (Czas wojny - recenzja)

Spielberg potrafi robić nudne, przekoloryzowane i zinfantylizowane filmy. Nie wierzysz? Obejrzyj „Czas wojny”.

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Prawda czy wyzwanie - recenzja

Podejmiesz wyzwanie? Najpierw przeczytaj recenzję!

Zobacz recenzję serialu "Kruk. Szepty słychać po zmroku"!
Kruk. Szepty słychać po zmroku - recenzja serialu

Oceniamy nowy, polski serial kryminalny.