Recenzje - Kino

Gra o tron: sezon 8, odcinek 6 - recenzja finału serialu

2019-05-20 10:23:06

UWAGA: Recenzja zdradza kluczowe elementy fabuły.

"Gra o tron" - serial HBO, który dostarczył nam 8 sezonów niezapomnianych emocji, dobiegł końca. Finałowy sezon podzielił fanów największego przeboju w historii telewizji, sprawiając, że na ostatni odcinek czekaliśmy jeszcze bardziej, nie mając pojęcia jaki los przewidzieli dla bohaterów David Benioff i D.B. Weiss. Teraz już wszystko jest jasne. Przeczytajcie recenzję finału "Gry o tron"!

Gra o Tron s08e06

Po tym co Daenerys zrobiła w piątym odcinku, postać ta była praktycznie skazana na śmierć, bo trudno uwierzyć, że „szalona królowa” będzie tą postacią, którą twórcy po czymś takim ostatecznie posadzą na żelaznym tronie. Pomijając fakt, że przemiana tej postaci z ulubienicy widzów w chodzące zło była przedstawiona zbyt raptownie i mało wiarygodnie, wiedzieliśmy, że ona nie może triumfować. Pytanie było zatem - kto zabije, jak i czy poniesie konsekwencje tego czynu?

Ostatni odcinek, dla tych, którzy jeszcze mieli jakieś wątpliwości, początkową przemową dyktatorską „Danki”, umacnia nas w przekonaniu, że plany tej bohaterki nie kończą się tu i teraz, a jej zapędy trzeba jak najszybciej ukrócić. Właśnie tego dotyczy rozmowa Jona z uwięzionym za zdradę Tyrionem - gościem, który wcześniej zdążył jeszcze zobaczyć zwłoki rodzeństwa oraz ostentacyjnie zrzec się służby palącej miasta królowej.

Tu okazuje się, że Jon, po tym wszystkim co zobaczył w trakcie masakry miasta w poprzednim odcinku, nadal jest głupio naiwnie oddany Daenerys. To aż niewiarygodne, że Tyrion musiał dać mu do zrozumienia, że życie całego rodzeństwa Starków jest zagrożone, by Jon uzmysłowił sobie, co trzeba zrobić. I na szczęście to zrobił.

Trzeba przyznać, że kiedy Jon mija smoka pilnującego Daenerys, a w sali tronowej jest ona przez nikogo nie pilnowana, to już wiemy co się wydarzy. W ostatnim dialogu między tymi postaciami, Jon umacnia się w przekonaniu, że zasztyletowanie swej ukochanej to jedyne dobre rozwiązanie. Scena śmierci Daenerys jest… bardzo delikatna. Doskonałe jest zachowanie Drogona, reagującego na zwłoki swej pani, który ze smutkiem porusza ją nosem jak pies, później w złości pali żelazny tron, by na koniec porwać w szponach zwłoki królowej, która już dotykała tronu, ale nigdy nie zdążyła na nim posiedzieć.

Wielka szkoda, że o tym co wydarzyło się później dowiadujemy się tylko z rozmowy, bo ewidentnie poza kadrem Jon został aresztowany. Tu pojawia się pytanie - dlaczego? Czyż nie jest on w tej chwili pierwszy do władania Siedmioma Królestwami? Czy w sali tronowej jest monitoring, świadczący o tym, że bohater zabił „Dankę”? Czy w taki sposób nie obejmowało się władzy od pokoleń? Dlaczego Szary Robak nagle ma tak dużo do powiedzenia i rozstawia bohaterów po kątach?

Może dlatego, że armia Nieskalanych od bitwy trzecim odcinku zdążyła rozmnożyć się poprzez podział komórki i znów widzimy ich kilka tysięcy, a do tego dochodzą jeszcze Dothrakowie, których nagle jest też całe mnóstwo, choć wyraźnie widzieliśmy, że praktycznie wszyscy polegli na początku bitwy z zombie. Czy to jest czepialstwo? Absolutnie nie! Przecież gdyby Daenerys była pozbawiona tych wojsk, nie byłoby aż takiego zagrożenia z jej strony i Jon zasiadłby na tronie po głosowaniu.

A jeśli już mówimy o głosowaniu, to trudno pojąć, że wszyscy tak łatwo przystali (łącznie z samym zainteresowanym) na wypędzenie Jona z powrotem na mur. Tu jednocześnie przechodzimy do wyboru nowego władcy Siedmiu Królestw. Nagle w Królewskiej Przystani zjawiają się wszystkie najważniejsze osobistości, by zadecydować, komu powierzyć koronę i pełnię władzy. Okazuje się, że argumentacja Tyriona, że największą drogę przeszedł… Bran i to jemu nalży się cała władza, znajduje powszechną akceptację. Co więcej, sam Bran, twierdzący od dawna, że już nie jest tą samą osobą, a już tylko Trójoką Wroną, nagle oznajmia, że „nie przyjeżdżałby tutaj, gdyby tego nie chciał” i przyjmuje mianowanie.

Ta dość „polityczna” scena zawiera też wątek wprowadzania powszechnych wyborów (propozycja Samwella), które są szybko obśmiane przez wszystkich oraz ciekawszy wątek niepodległej części ziem, których żąda Sansa (i tę niepodległość dostaje). Później Tyrion, który ma się uczyć na błędach, zostaje namiestnikiem Brana i prowadzi zebranie grupy fokusowej, złożonej m. in. z Brienne, Bronn i Davos.  

A później? Później mamy pożegnalne wymiany zdań rodzeństwa Starków, które wypadają bardzo dobrze. Sansa zostaje królową „u siebie”, Arya wyrusza na statku w kierunku niezbadanych rejonów mapy świata, a Jon wyrusza na mur. To tam właśnie nieoczekiwanie spotyka Tormunda i jego "Dzikich". Jest tam także wilkor Jona - Duch, z którym bohater wita się z wielkim zadowoleniem. Mimo wyroku jaki spotkał Jona, wszyscy odchodzą z muru i wyruszają w stronę lasu. To ostatnia scena całego serialu.

Jak zatem ocenić ten finał, który prawdopodobnie wywoła ogromne kontrowersje. Czy jeśli fabuła poszła w przeciwną stronę niż nasze oczekiwania, to znaczy, że należy jej się krytyka? A może złe oceny to efekt widocznych głupot scenariuszowych? Z tym trudno polemizować. Czy ogólnoświatowa histeria narastająca wokół ostatniego sezonu "Gry o tron" jest uzasadniona? Na każdy zarzut ze strony widzów, twórcy serialu znajdą odpowiedź z uzasadnieniem swych decyzji. I chyba to właśnie jest w tym serialu najlepsze - że skłania nas do wielogodzinnych dyskusji, spekulacji i wymiany (często przeciwnych) poglądów. Trudno wytypować, który serial będzie w stanie znów nas tak emocjonować. Kto wie, może nadchodzące spin-offy przeboju HBO też przejdą do historii telewizji w tak spektakularny sposób jak kultowa już "Gra o tron".

Michał Derkacz


fot. materiały prasowe HBO

Słowa kluczowe: S08E06, HBO, ocena, opinia, analiza, podsumowanie, 2019
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Tajemnice Joan
Tajemnice Joan - recenzja

Sophie Cookson i Judi Dench w szpiegowskim romansie na faktach. Czy warto zobaczyć?

Godzilla II: KrÃłl PotworÃłw
Godzilla II: Król potworów - recenzja

Jak wypada pojedynek Godzilla kontra Ghidorah i czy fabuła ma znaczenie?

Rocketman - recenzja

Historia Eltona Johna już w kinach. Czy warto zobaczyć ten film?

Polecamy
"Nasza klasa" – studium upokorzenia
"Nasza klasa" – studium upokorzenia

„Nasza klasa” to obraz, który ze względu na temat i niepokojący realizm na pewno pozostawi ślad w świadomości widza – należy mieć nadzieję, że przede wszystkim tego młodego.

Brak zdjęcia
Romans pochwałą banału!

Najnowszy film Lajosa Koltaia „Wieczór” teoretycznie ma wszystko, by być melodramatem rasowym, a więc porywającym i nieodpartym, ale... nie zawładnie sercami widzów.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Tajemnice Joan
Tajemnice Joan - recenzja

Sophie Cookson i Judi Dench w szpiegowskim romansie na faktach. Czy warto zobaczyć?

Godzilla II: KrÃłl PotworÃłw
Godzilla II: Król potworów - recenzja

Jak wypada pojedynek Godzilla kontra Ghidorah i czy fabuła ma znaczenie?

Konkurs Ziaja