Recenzje - Kino

Człowiek nos

2007-01-11 09:22:02

 Pierwsza połowa XVIII wieku. Francja. Jeśli Francja, to Paryż. Tu, w obrębie Paryża, na Cmentarzu Niewiniątek, gdzie przez osiemset lat wywożono zwłoki. (Cmentarz, który przez wzgląd na nieprawdopodobny, nie do wytrzymania cuchnący odór został zasypany i przerobiony na targowisko). "Tu właśnie, w najsmrodliwszym zakątku całego królestwa, 17 lipca 1738 roku urodził się Jan Baptysta Grenouille". Bohater "Pachnidła"

Patrick Süskind, autor "Pachnidła", książki zwanej dalej jako bestseller - miał nosa. Napisał powieść, która osiągnęła ogromne, wielomilionowe nakłady, wielojęzykowe tłumaczenia, wielowymiarowy - także artystyczny sukces. Przypomina mi się przy tej okazji rekomendacja "Hańby" J.M Coetzee'ego, (południowoafrykańskiego noblisty), która głosiła, że "nieuchronnym przeznaczeniem tej książki jest umieszczenie jej w kanonie światowej literatury". Podobnie można by rekomendować "Pachnidło". Süskind, jak już wspomniałem, miał nosa - o tyle, że stworzył powieść błyskotliwie grawitującą gdzieś pomiędzy trzeciorzędną, sensacyjną historią genialnego psychopaty, a pełną magii i niewymuszonego liryzmu powieści "zmysłowej". Zmysłowej w takim zakresie, na jaki pozwala zmysł węchu i nozdrza głównego bohatera - Jana Baptysty Grenouille'a. A jego nozdrza pozwalają mu na wszystko.

Przypuszczalnie, gdyby Grenouille jakimś sposobem mógł się zobaczyć w kinie, byłby pozytywnie zaskoczony. Tom Tykwer, reżyser filmowego "Pachnidła" porządnie upiększył swego bohatera. Trudno już powiedzieć o nim "pokurcz"- jak to z upodobaniem czynił Süskind. Na ekranie widzimy oto młodzieńca, owszem - zaniedbanego, niedomytego, o dość przeciętnych, niearystokratycznych rysach twarzy, nostalgicznych a dzikich (jak lustracja) oczach. Nie jest już jednak - co czytamy w książce - zwyrodniałym garbusem, "urodzonym (...) w najbardziej cuchnącym miejscu pod słońcem, płodem odpadków, łajna i rozkładu, wyrosłym bez miłości, żyjącym bez ciepła ludzkiej duszy jedynie przez upór i siłę odrazy, niskim, kulawym, brzydkim, potworem od wewnątrz i na zewnątrz (...)" Basta! Nie ma potrzeby znęcać się nad nim. Trudno uwierzyć, że człowiek urodzony (a raczej wystrzelony z kobiecego łona) w okropnych warunkach, poczęty przez wyrodną matkę, pozostawiony sobie samemu pod blatem stoiska z rybami i wśród rybich zgnilizn, odpadków, w błocie, zakrzepłej krwi wdychający ów fetor - trudno uwierzyć, że Jan Baptysta Grenouille przeżył, a jeszcze trudniej pojąć w jaki sposób stał się wkrótce "najlepszym nosem Paryża" i najgenialniejszym perfumiarzem. Ot, magia literatury, i magia kina.

Tom Tykwer powziął się zadania raczej karkołomnego. Zapragnął przy pomocy języka filmu skomponować i rozpylić na ekranie cudowny labirynt zapachów. Mam przeczucie, że sam Grenouille - czeladny perfumiarz, poza zaskoczeniem wynikającym z upiększenia jego wyglądu w filmie, jeszcze bardziej byłby zachwycony z mieszanki zapachów, pieczołowicie dobranej przez Tykwera. Szczerze mówiąc, wątpiłem w artystyczny efekt tego przedsięwzięcia. Obawiałem się, że będzie taki właśnie - efekciarski. I faktycznie, miejscami widowiskowość jest doprowadzona do stadium, które budzi podejrzenia, zrzućmy to jednak na margines stylu reżysera, uzależnionego od wizualnych sztuczek. Sztuczek używanych już w słynnym "Biegnij Lola, biegnij". Sama widowiskowość w tym wypadku budzi często jęk (czy nawet skowyt) zachwytu. Nałogowe pielęgnowanie strony formalnej w "Pachnidle" szczęśliwie nie przyćmiło tego, co w tym filmie jest najważniejsze - świata zapachów. A najlepsze partie tego ponad dwugodzinnego obrazu pojawiają się wtedy, gdy wkracza kontrast - piękna i brzydoty, niewinności i wyrachowania, jaśminowo - rozmarynowej woni i smrodu ekskrementów.

"Pachnidło" posiada dopisek - "historia mordercy". Tu pojawia się problem. Od widza bowiem zależy czy pozwoli wciągnąć się w pułapkę, która polegać będzie na oczekiwaniu kolejnej pięknej, ale zbrodniczej historii o genialnym, seryjnym mordercy - czy może dostrzeże grę na konwencjach. I powie: "przejrzałem was!, to ja wygrałem!". Z pewnością w pułapkę tę nie wpadnie widz znający pierwotną wersję książkową. Nie to jednak jest najważniejsze. Najciekawsze wydaje się skonfrontowanie magicznej, krystalicznie czystej przestrzeni piękna ucieleśnianej przez zapachy, z szaleńczym opętaniem przez zmysł powonienia, które nakazuje głównemu bohaterowi uskutecznić obłąkańczy plan, w którym często trup się ściele. Trup ten ściele się wytwornie, w stylowy sposób. Tykwer potrafił wyjść obronną ręką z arcytrudnego zadania, które przewidywało połączenie historii wynaturzonego bohatera (upośledzonego moralnie, a nadrabiającego wszystko genialnym zmysłem węchu), z wątkiem sensacyjnym, historycznym, transcendentalnym, metafizycznym. A przede wszystkim - z pragnieniem miłości (nie mylić z pewnym filmem o Chopinie). "Pachnidle" ponadto daleko od wyświechtanych ekranizacji, które niewolniczo, kurczowo trzymają się oryginału. "Pachnidło" porusza. Pachnie.

Film Tykwera udowadnia starą prawdę, która głosi, że geniuszowi tylko o krok jest do mordercy. I tak Jan Baptysta Grenouille traktował swe ofiary, jako nośniki zapachów, jak żywe flakoniki. W myśl, że cel uświęca środki skomponował najbardziej zniewalający, wyrafinowany, erotyczny ze wszystkich zapachów. Filmowe "Pachnidło" urzeka wydobywającą się z niego zmysłowością. Podobno jest to najdroższy film europejski. Podobno o prawa do ekranizacji ubiegali się wybitni reżyserzy - Stanley Kubrick, Martin Scorsese, Tim Burton, Ridley Scott. Podobno o głównej roli marzyli : Johnny Depp, Orlando Bloom, nawet Leo DiCaprio brany był pod uwagę. Ostatecznym Grenouille'em został Ben Wishaw, bliżej nieznany szerszej publiczności osobnik o nieprzeciętnym talencie. Niewiele mówi, gra często samym ciałem, oddechem, przedziwnymi oczami. Potrafi być potworem, zwierzęciem, królem. Ponadto wszelki aplauz należy się roli Dustina Hoffmana, który wykrzesał ze swego epizodu nie perełkę, a garść kunsztownych pereł. Tom Tykwer okiełznał swe formalne rozpasanie, reżyserując naprawdę świetny film. Zaskakujący, poruszający, oszałamiający. Filmowe "Pachnidło" przeważnie dorównuje pierwowzorowi, a niekiedy go przewyższa ( niesamowita scena zbiorowej orgii, kiedy Wishaw - hochsztapler, uruchamia w tłumie ślepą perwersję i chuć). To wywindowany formalnie, techniczny majstersztyk, który nie jest bezduszny. Sowite dwie i pół godziny, bez zmęczenia. Na koniec scenka z życia osobistego. Historia, krążąca w gronie znajomych ludzi mówiła o pewnej nauczycielce chemii, która podczas laboratoryjnych zajęć zapewniała uczniowską gawiedź, że przecież „to nie będzie pachło!". Jeśli teraz zastosować tę formułkę, to jedynie - "Pachnidło" pachło! Pachło!

Grzegorz Czekański
(grzegorz.czekanski@dlastudenta.pl)


Słowa kluczowe: Pachnidło, recenzja
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • bez tytułu [0]
    KTOŚ
    2007-11-12 23:08:49
    przeczytałam książkę.Niesamowita.
  • antyreklama [0]
    sara
    2007-01-11 13:03:51
    twoja recenzja zniechecila mnie do filmu
Zobacz także
Kochając Pabla, nienawidząc Escobara - recenzja

Czy filmowa biografia jednego z najsłynniejszych przestępców XX wieku to dobry film? Przeczytaj recenzję!

Przemiana - film
Przemiana - recenzja

Oceniamy ekranizację bestsellerowej powieści dla młodzieży.

fot. materiały prasowe
Jurassic World: Upadłe królestwo - recenzja

Oceniamy kontynuację wielkiego przeboju z 2015 roku.

Polecamy
Abstynencji, pokory i miłości
Abstynencji, pokory i miłości

Czerń i biel, chropowatość, noktowizja, klaustorfobiczny, autentyczny klimat. „Reguły kłamstwa” to potwornie brutalny film, chociaż mało w nim krwi...

Planeta Singli - jesteśmy umówieni? [RECENZJA]
Planeta Singli - jesteśmy umówieni? [RECENZJA]

W prawo akceptuje, w lewo odrzucam. Aplikacja, która może zmienić życie to dobry pomysł na komedię romantyczną? Przeczytaj recenzję!

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Kochając Pabla, nienawidząc Escobara - recenzja

Czy filmowa biografia jednego z najsłynniejszych przestępców XX wieku to dobry film? Przeczytaj recenzję!

Przemiana - film
Przemiana - recenzja

Oceniamy ekranizację bestsellerowej powieści dla młodzieży.