Recenzje - Kino

Bez obaw, daleko nie zajdzie - recenzja festiwalowa

2018-11-13 14:11:05

Do redakcji czasopism, dla których pracował John, nieustannie przychodziły listy ze skargami. Jego poczucie humoru nie uznawało żadnych poprawności i świętości. Jego komiksy znajdowały jednak spore grono odbiorców wśród osób niepełnosprawnych i uzależnionych od alkoholu. Nic dziwnego. John Callahan zaczął pić w wieku trzynastu lat, a z alkoholizmu nie „wyleczył” go nawet wypadek samochodowy, w wyniku którego stracił władzę nad swoim ciałem – chociaż wydarzył się podczas jednego z tych wieczorów, kiedy przyszły rysownik wraz z poznanym na imprezie facetem szukał kolejnego przystanku, na którym mógłby urwać mu się film. Callahan był artystą niepokornym, wykorzystującym swoje doświadczenia w sposób przewrotny i do bólu szczery. Czy Gusowi Van Santowi udało się nakręcić film oddający sprawiedliwość kontrowersyjnemu rysownikowi? Przeczytaj recenzję!

Nie martw się, daleko nie zajdzie

„Bez obaw, daleko nie zajdzie” jest zarazem tytułem autobiografii Callahana, z której film czerpie pełnymi garściami, chociaż niechronologicznie i wybiórczo. Cała akcja rozgrywa się na kilku planach czasowych, gdzie główną linią są spotkania anonimowych alkoholików, podczas których rysownik opowiada historię swojego życia, przerywane scenami wspomnień i ujęciami wybiegającymi w przyszłość. O ile wykorzystanie retrospekcji mających ilustrować opowieść Callahana jest w pełni uzasadnione, o tyle futurospekcje nie pełnią właściwie żadnej funkcji i poza zakończeniem stanowią jedynie mdły zapychacz czasu ekranowego. Jest to zresztą jedna z głównych bolączek obrazu Van Santa – mimo wielu przejmujących i zapadających w pamięć momentów pojawia się tutaj nieco zbyt wiele ścieżek prowadzących donikąd, co sprawia, że ostateczne przesłanie filmu jest dość mgliste i niejednoznaczne.

Produkcja jest także bardzo zachowawcza względem tego, co jest pokazywane na ekranie, zwłaszcza w odniesieniu do wybrzmiewającego w tle monologu Callahana, co jednak niekoniecznie jest wadą. Dramaturgicznie film został wyraźnie skrojony w taki sposób, aby we właściwym momencie rozładować napięcie i nie utrzymywać widza w poczuciu dyskomfortu dłużej, niż to konieczne – dzięki czemu seans przebiega względnie bezboleśnie mimo poruszania trudnych tematów, dając przy tym wiele okazji do śmiechu, co stanowi chyba możliwie najlepszy hołd dla twórczości Callahana. Van Santowi udaje się uniknąć większości mielizn fabularnych charakterystycznych dla biografii artystów, nie stroniąc jednak zupełnie od motywacyjnych haseł; nie udaje na przykład, że kariera rysownika była odwiecznym marzeniem Callahana, a nie przypadkową konsekwencją przywracania na właściwy tor jego wykolejonego życia, jak to było w rzeczywistości.

Bohaterowie zostają zarysowani dość powierzchownie i w większości przypadków ma się poczucie, że wcielający się w nich aktorzy nie do końca wchodzą w skórę swoich bohaterów, a jedynie odgrywają przydzielone im partie – nawet jeżeli wypadają całkiem nieźle, jak w przypadku wcielającego się w Callahana Joaquina Phoenixa. Na baczniejszą uwagę zasługuje też Jonah Hill w roli Donny’ego, guru anonimowych alkoholików, nawet jeżeli początkowo może się wydawać nieco karykaturalny (nazywając swoich podpiecznych „prosiaczkami”) i Jack Black w niewielkim, aczkolwiek przejmującym epizodzie.

„Bez obaw, daleko nie zajdzie” nie jest filmem wybijającym się ponad średni poziom niezależnego komediodramatu i nie jest w żadnym razie pozycją obowiązkową, ale wielbiciele gatunku, czy widzowie chcący poznać historię Callahana bez konieczności sięgania po niewydaną na polskim rynku książkę z pewnością znajdą w nim coś dla siebie.

Paulina Anacka

Film zobaczyłam podczas American Film Festival 2018.

Don't worry, he won't get far on foot, reż. Gus Van Sant, prod. USA, czas trwania 113 minut, brak polskiej daty premiery

fot. materiały prasowe, Amazon Studios

Słowa kluczowe: film, opinia, ocena, analiza
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
"Siła ognia"- film 2019
Siła ognia - recenzja

Czy warto zobaczyć najnowsze dzieło Olivera Laxe'a?

Guns Akimbo
Guns Akimbo - recenzja

Daniel Radcliffe i Samara Weaving w szalonym filmie akcji o brutalnym reality show.

Klątwa Ju-on: Początek
Klątwa Ju-on: Początek - recenzja serialu

Japoński serial grozy jest już na Netflix. Czy strach się bać?

Polecamy
Burza w szklance wody
Burza w szklance wody

Ciężko mi było zrozumieć cały szum medialno-polityczny jaki przetoczył się w Polsce po amerykańskiej premierze „Oporu". Naprawdę ciężko znaleźć w filmie, poza jednym początkowym epizodem, momenty ukazujące polską ludność w odcieniach antyżydowskich.

"Zostaną po nas tylko guziki..."
"Zostaną po nas tylko guziki..."

„Katyń” to film przede wszystkim dla Polaków, który pozwala dumę z Polski autentycznie poczuć. Pokazuje – bez względu na to, jak bardzo górnolotnie to brzmi – korzenie narodu polskiego.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
"Siła ognia"- film 2019
Siła ognia - recenzja

Czy warto zobaczyć najnowsze dzieło Olivera Laxe'a?

Guns Akimbo
Guns Akimbo - recenzja

Daniel Radcliffe i Samara Weaving w szalonym filmie akcji o brutalnym reality show.

Konkurs Ziaja