Recenzje - Kino

Aktorka filmu nie czyni

2007-09-11 10:45:20
 Tak hucznie zapowiadany powrót Jane Fondy do świata filmu niestety rozczarowuje. Jej wznowiona kariera obrała najbardziej banalny z możliwych kierunków, sprowadzając się do odgrywania (powielania) roli irytującej, trudnej we współżyciu starszej pani. I o ile można jeszcze usprawiedliwić udział Fondy w komedii "Sposób na teściową" chęcią złagodzenia wizerunku i pozyskania dla siebie na starcie sympatii widzów, to już w dalszej kolejności, naiwnie może, spodziewałam się po niej bardziej ambitnych wyborów.


Tymczasem rolą w komediodramacie "Twarda sztuka" aktorka rozczarowuje i to nawet nie dlatego, że nie rozwija się aktorsko wybierając najprostszą ścieżkę, która czyni zeń specjalistkę w odgrywaniu bardzo schematycznej postaci. Bo mimo wszystko trzeba przyznać, iż robi to naprawdę przekonywująco. Fonda zawodzi najbardziej swoim brakiem wyczucia, niezdolnością rozpoznania kiepskiego, bo całkowicie niespójnego gatunkowo scenariusza, którego konwencjonalne rozwiązania rażą wydawałoby się wystarczająco, by go bez żalu odrzucić. Tym bardziej, że reżyserią filmu zajął się Garry Marshall, którego szczytowe „osiągnięcia” w tej dziedzinie to "Pretty Woman", "Uciekająca panna młoda" i "Pamiętnik księżniczki", czy wreszcie "Pamiętnik księżniczki 2" (!). Już to nie zwiastowało nic dobrego, a ściślej - coś bardzo mało oryginalnego. I rzeczywiście, nawet jeśli projekt filmu zawierał w sobie dobry pomysł na fabułę, kojarzącą go z takim choćby tytułem jak "Czułe słówka" Jamesa L. Brooksa, to ostatecznie przybrał on niemożliwy do zaakceptowania kształt.

Film rozpoczyna kłótnia matki z córką - zwiastun kluczowego motywu zerwanych więzi, braku porozumienia międzypokoleniowego. Znerwicowana kobieta (Felicity Huffman) nie dając sobie już rady ze zbuntowaną córką Rachel (Lindsay Lohan) postanawia „odstawić” ją na wakacje do swojej matki Georgii (Jane Fonda), z którą notabene nie rozmawia od 13 lat. Chłodne spotkanie obu pań w błyskawicznym tempie skierowuje przybyłą z powrotem do Kalifornii. Źródła ich trudnych relacji szukać należy w postawie Georgii, która wychowując swoje dziecko całkowicie pominęła jego potrzeby uczuciowe, koncentrując się jedynie na wdrażaniu niezliczonej liczby zasad obejmujących nawet najbardziej błahe elementy życia codziennego. Zresztą od tamtego czasu niewiele się u niej zmieniło. Nadal wierzy w skuteczność sztywnych reguł i teraz spróbuje zorganizować według nich życie swej niepokornej wnuczki. Będzie to trudne, gdyż Rachel wyznaje zasadę braku zasad. Swoim luźnym stylem bycia, całkowitym brakiem pruderii dziewczyna od razu wzbudza ferment w prowincjonalnej, mormońskiej społeczności stanu Idaho. Okazuje się jednak, iż za tą krzykliwą nonszalancją być może kryje się dramat molestowanego przez ojczyma dziecka. Ale czy na pewno? Czy nie jest to tylko barwna historyjka zmyślona przez rozpaczliwie pragnącą zainteresowania matki Rachel? Tym bardziej, że kilkakrotnie zmienia ona zdanie, co do prawdziwego przebiegu wydarzeń z przeszłości. Od tego momentu widz staje się świadkiem nieskończonej ilości zwrotów akcji i ciągłego podsycania niejasności, tak że sam już nie wie co myśleć i w końcu przestaje mu zależeć na poznaniu prawdy.

I tak oto staje się coś, co wydaje się, ostatecznie dyskredytuje ten film, mianowicie widz staje się obojętny w kwestii rozwiązania największej tajemnicy fabuły, tajemnicy, która przecież powinna rozbudzić jego emocje, wbić go w fotel i pozostawić w napięciu do ostatniej chwili. Tymczasem dopełnieniem tej parady wątpliwości jest tu ckliwe zakończenie, którym, reżyser wyjątkowo nieudolnie usiłuje przekonać widzów, że wszystkie problemy i konflikty zostały rozwiązane.

Główna słabość tego filmu polega na braku spójności. Trochę tu komedii, trochę dramatu. Jako komedia jest on jednak mało śmieszny, jako dramat zbyt banalny, by mógł poruszyć. Zbyt wiele trudnych kwestii zostaje tu podniesionych (molestowanie, alkoholizm, wyobcowanie), by móc się śmiać i zbyt prostackie są w nim sytuacje komiczne, by poczuć, iż przekaz ma istotnie jakąś głębię. Z seansu pozostaje jedynie niesmak i uczucie zagubienia. To niestety zbyt mało, by uwierzyć w tę historię, a tym bardziej by się nią przejąć.


Joanna Mizgalska
joanna.mizgalska@dlastudenta.pl

Bilety na ten film możesz zarezerować w Multikinie:


Słowa kluczowe: Jane Fonda, "Twarda sztuka" recenzja recenzje, Garry Marshall, film kino nowości filmowe filmy
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
"Mroczne poÅźądanie"
Mroczne pożądanie - recenzja serialu

Jak wypada kolejna hiszpańskojęzyczna premiera na Netflix?

Wytańcz to - film 2020
Wytańcz to - recenzja

Czy mamy godnego następcę serii "Step Up"?

The Umbrella Academy
The Umbrella Academy - recenzja 2. sezonu serialu

Czy warto obejrzeć drugi sezon serialu o dysfunkcyjnej rodzinie superbohaterów?

Polecamy
Shadow - film vod
Shadow - recenzja

Piękne, poetyckie kino przeplata się z pomysłową akcją. Nie jest to jednak film bez wad...

wiecej niz myslisz
Więcej niż myślisz - recenzja

Czy nowy film młodzieżowy Netflixa to udana produkcja?

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
"Mroczne poÅźądanie"
Mroczne pożądanie - recenzja serialu

Jak wypada kolejna hiszpańskojęzyczna premiera na Netflix?

Wytańcz to - film 2020
Wytańcz to - recenzja

Czy mamy godnego następcę serii "Step Up"?