Recenzje - Kino

7 uczuć - recenzja

2018-10-16 12:09:44

Dziewiąty film pełnometrażowy Marka Koterskiego skupia się na dzieciństwie Adasia Miauczyńskiego. Dzieło traktuje o tym, jaki wpływ na naszą dorosłość i wybory życiowe mają najmłodsze lata. Relacja Adasia z rodzicami i bratem została znakomicie pokazana w "Domu wariatów". Po raz pierwszy Koterski poświęca jednak tyle uwagi dzieciństwu bohatera i jego kontaktom z rówieśnikami. Czy powrót Adasia Miauczyńskiego na ekrany kin jest udana? Przeczytaj recenzję filmu "7 uczuć"!

Od czasów "Domu wariatów", czyli pierwszego filmu o Miauczyńskim, Koterski w groteskowy sposób pokazuje nasze przywary, lęki, niepokoje, dziwne przyzwyczajenia, natręctwa. Twórca w wyjątkowy sposób łączył elementy humorystyczne z dramatem. Koterski zauważył, że często ludzkie tragedie, niepowodzenia mogą wydawać się zabawne. Oglądając komedie, często śmiejemy się z czyjegoś nieszczęścia. Do tej pory najlepiej udało się Koterskiemu połączyć elementy komiczne z tragicznymi w filmach "Nic śmiesznego" i "Dzień świra".

Bohaterowie Marka Koterskiego mówią poetyckim, bardzo specyficznym językiem. Bardzo łatwa do rozpoznania jest składnia, jakiej używa twórca. Wynika to m.in. z tego, że część scenariuszy została napisana dla teatru. Przykładem może być "Dzień świra", który w dużej części został napisany trzynastozgłoskowcem. Najwspanialszym stylem literackiego stylu Koterskiego jest jednak scenariusz do "7 uczuć" - najdojrzalszego i najmocniejszego do tej pory filmu artysty.

Opowieść o młodzieńczych latach Adasia Miauczyńskiego wywołuje skojarzenia z innym wybitnym tekstem kultury, "Umarłą klasą" Tadeusza Kantora. Podobieństwa dotyczą groteskowej konwencji, a także tego, że w role dzieci wcielają się dorośli aktorzy. Sztuka Kantora wydaje się bardziej tragiczna ze względu na skojarzenia wojenne. Podobne jest jednak to, że według Koterskiego i Kantora dość szybko musimy nauczyć się udawać, zachowywać według pewnych konwencji. Sprawia to jednak, że nasza osobowość zaczyna umierać. Poważne problemy z dopasowaniem się do dorosłego świata często mają swoje korzenie w dzieciństwie.

"7 uczuć" rozpoczyna się od rozmowy Adasia Miauczyńskiego (w tej roli Michał Koterski) z terapeutką. Bohater ma trudności z przeżywaniem uczuć, co powoduje problemy w relacjach z innymi ludźmi. Po krótkim wstępie dowiadujemy się więcej na temat dzieciństwa Miauczyńskiego. Koterski pokazuje relacje w rodzinie Adasia. Poznajemy nadopiekuńczą matkę Adasia (Maja Ostaszewska), sfrustrowanego ojca (Adam Woronowicz) i starszego brata (Robert Więckiewicz), faworyzowanego przez mamę. Rzecz jasna pojawia się tu sporo motywów znanych z poprzednich filmów Koterskiego. W jednej ze scen sugerowane jest to, że Adaś miał być dziewczynką. Ponadto relacja z bratem bardzo przypomina tę pokazaną chociażby w "Nic śmiesznego".

Alienację Adasia pogłębiają relacje z rówieśnikami. Wizja szkoły według Koterskiego to prawdziwe mistrzostwo. Mamy pokazane różne typy uczniów i nauczycieli, z którymi spotykaliśmy się podczas naszej edukacji. Mimo, że sytuacje zostały zaprezentowane w przerysowany spoób, jesteśmy w stanie utoższamić się z główną postacią, gdyż wydarzenia, których jesteśmy świadkami jako widzowie, znamy z własnego doświadczenia. Obserwacje Marka Koterskiego na temat dzieciństwa są niesamowicie trafne.

W scenach z rówieśnikami widzimy wielu znakomitych aktorów. Mamy Marcina Dorocińskiego w roli Aldka - najlepszego kumpla Adasia. W miłość bohatera lat dziecięcych wciela się Katarzyna Figura. Andrzej Chyra gra nad wyraz dojrzałego kolegę z klasy, a Małgorzata Bogdańska to koleżanka podkochująca się w Adasiu. Największe wrażenie robi jednak Gabriela Muskała jako wzorowa uczennica, niezwykle stresująca się tym, że może otrzymać złą ocenę.

Pod względem aktorskim "7 uczuć" to film rewelacyjny. Nawet najmniejsze występy (np. epizod Cezarego Żaka) to prawdziwe perełki. Wiele osób pewnie zastanawia się, jak poradził sobie w roli głównego bohatera Michał Koterski. Występ tego aktora to największe pozytywne zaskoczenie. Z powodzeniem udźwignął trudną rolę. Udało mu się nie popaść w przesadną karykaturalność. Wydarzenia, których jesteśmy świadkami robią na nas większe wrażenie właśnie ze względu na szczerość bohatera granego przez Michała Koterskiego.

Trudno stwierdzić, czy "7 uczuć" to najlepszy film w dorobku twórcy "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Niektórzy pewnie wskażą "Dzień świra", "Nic śmiesznego", czy "Dom wariatów". "7 uczuć" to jednak najdojrzalsze dzieło Marka Koterskiego, poruszające w odważny sposób wątki, które jeszcze nie miały okazji wybrzmieć w taki sposób w twórczości artysty.

Ocena końcowa: 9.5/10

Kacper Jasztal

7 uczuć, reż. Marek Koterski, prod. Polska, czas trwania 116 min., dystr. Kino Świat, polska premiera 12 października 2018

Film zobaczyłem w kinie Cinema City Wroclavia.

Przeczytaj także inne recenzje filmów z Marcinem Dorocińskim:

303. Bitwa o Anglię - recenzja>>

Pitbull. Ostatni pies - recenzja>>

Plan B - recenzja>>

Pod Mocnym Aniołem - recenzja>>

Jack Strong - recenzja>>

Drogówka - recenzja>>

Lęk wysokości - recenzja>>

Róża - recenzja>>

Rewers - recenzja>>

Idealny facet dla mojej dziewczyny - recenzja>>

fot. Robert Jaworski/WFDiF/materiały prasowe

wyprzedaż born2be

Słowa kluczowe: film, ocena, analiza, opinia, wrażenia, Marek Koterski, Adaś Miauczyński
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
ZabÃłjcze maszyny
Zabójcze maszyny - recenzja

Jak spisali się scenarzyści znani z "Władcy Pierścieni" i "Hobbita"?

Plagi Breslau
Plagi Breslau - recenzja przedpremierowa

Oceniamy nowy film Patryka Vegi, zrealizowany dla platformy Showmax.

Eter
Eter - recenzja

Czy nowy film Krzysztofa Zanussiego to udane dzieło?

Polecamy
Transformers w służbie Ameryki (recenzja)
Transformers w służbie Ameryki (recenzja)

„Transformers 3” – godne uhonorowane serii czy specjalne efekty i nic poza tym?

Niech żyje Król! (Król Lew 3D – recenzja)
Niech żyje Król! (Król Lew 3D – recenzja)

O fenomenie „Króla Lwa” można by było pisać i pisać. Pewnie, że jego trójwymiarowa wersja powstała po to, żeby wyciągnąć kasę od kolejnego, zachwyconego nim pokolenia. Dla mnie była to jednak genialna podróż sentymentalna i przypomnienie, dlaczego „Król Lew” złotymi zgłoskami zapisał się w historii kina

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
ZabÃłjcze maszyny
Zabójcze maszyny - recenzja

Jak spisali się scenarzyści znani z "Władcy Pierścieni" i "Hobbita"?

Plagi Breslau
Plagi Breslau - recenzja przedpremierowa

Oceniamy nowy film Patryka Vegi, zrealizowany dla platformy Showmax.

Konkurs Ziaja