Recenzje - Kino

Trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać

2009-09-21 21:08:00
 „Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać” – to cytat z debiutu reżyserskiego Katarzyny Rosłaniec, zatytułowanego „Galerianki”. Jest to pełnometrażowa wersja etiudy z roku 2006, opowiadającej o gimnazjalistkach spędzających w specyficzny sposób czas w galeriach handlowych.


Pokusiłem się o eufemizm we wstępie. „Kup mi jeansy, to zrobię ci loda”- to jest bowiem ów sposób na rozrywkę w galerii. Kwestię tą wypowiada Milena, skąpo ubrana gimnazjalistka, która jest najbardziej charakterystyczną i najostrzej zarysowaną postacią tego filmu. To z jej ust padają mądrości na temat dzisiejszego świata – patrz tytuł artykułu, dotyczące mężczyzn i „życia na poziomie”. Wraz z dwoma koleżankami Milena przemierza galerie handlowe w poszukiwaniu okazji na nowe ubranie czy różowy gadżet. Pozwolę sobie ją jeszcze raz zacytować: „To nie jest tak, że facet płaci mi za seks 100 złotych, bo płaci mi dużo więcej – dwieście, trzysta”.

Pod zgubny wpływ Mileny dostaje się Alicja – grzeczna i uczciwa dziewczyna, introwertyczka, równocześnie bardzo empatyczna i gotowa stanąć w obronie koleżanek, biorąc na siebie winę za coś, czego nie zrobiła. Zadając się z tytułowymi galeriankami Alicja powoli traci swoją dziewczęcą niewinność, zaczyna się wyzywająco ubierać i całkowicie zmienia swój styl mówienia. Po równi pochyłej stacza się w otchłań pustych pragnień i materialistycznych punktów odniesienia...

Jako, że „Galerianki” nie są filmem długim, nie będę rozwodził się nad fabułą, nie chcąc nikomu zepsuć tego przeżycia. Natomiast piszę tę recenzję wstrząśnięty. Każdy bowiem, kto obejrzy „Galerianki”, wyjdzie z seansu z tylko jednym życzeniem: oby to nie była prawda. Katarzyna Rosłaniec nakręciła film przejmujący i przerażający, tym bardziej prawdziwy w swojej dosadności. Milena i pozostałe dziewczyny – cały czas trzeba pamiętać, że są to gimnazjalistki! – nie przebierają w słowach, używając wulgaryzmów jako substytutów znaków przestankowych. A treść tego, co mówią, jest tym bardziej zatrważająca.

Milena to, jak już wspomniałem, symbol filmu. Łączy ona w sobie tyle negatywnych cech, że po prostu nie sposób ją polubić. Nihilistyczne podejście do świata, w którym ważne są tylko przedmioty, a uczucia nie mają prawa bytu to jej filozofia życiowa. Według niej, „jak dziewczyna jest ładna, atrakcyjna, to musi swoją atrakcyjność wykorzystywać”. Dodatkowo, człowieka można poznać po telefonie, a następne, na co powinno się zwracać uwagę, to buty i zegarek. Dopiero jeśli te trzy cechy „charakteru” są odpowiednie, można zacząć „życie na poziomie” – patrz: cytat w pierwszym akapicie. Dagmara Krasowska, która wcieliła się w rolę Mileny, pomimo swojego młodego wieku odtwarza ją w sposób świetny, a dobitnie świadczy o tym fakt, jak bardzo jest się zdegustowanym tą postacią po obejrzeniu „Galerianek”. Jeśli tylko normalna barwa jej głosu jest inna, niż ta nadzwyczaj denerwująca zaprezentowana w tym filmie, to wróżę jej świetlaną, filmową przyszłość.

 Ogólnie rzecz biorąc gra aktorska bardzo silnie wpływa na moc przekazu „Galerianek”. Nie są to kreacje wybitne (poza Mileną), ale są one wystarczająco dobre, aby wstrząsnąć widzem i zmusić go do myślenia. Całej ekipie należy się za to najwyższy szacunek.

Wbrew tytułowi jednak, akcja filmu nie rozgrywa się przez cały czas w galerii handlowej. Galerie, czy jak określił je socjolog Piotr Sztompka – świątynie konsumpcji to jedynie symbol pewnej degeneracji społeczeństwa, pogoni za materializmem w połączeniu z odrzuceniem metafizycznej warstwy życia. „Galerianki” to przestroga przed nadmiernym otaczaniem przedmiotów  kultem i równoczesnym traktowaniem siebie przedmiotowo. Swoją postacią Milena pokazuje nam konsekwencje amoralnego pragmatyzmu i nieograniczonego pragnienia tym bardziej nieograniczonej konsumpcji. Katarzyna Rosłaniec ostrymi słowami wypowiadanymi przez aktorki chce nam uświadomić, do czego mogą prowadzić działania, które są oderwane od jakichkolwiek zasad poszanowania godności własnej czy etyki i moralności. Chce nas przestrzec przed ustanawianiem sobie fałszywych bożków konsumpcji, a także zmusić do spojrzenia na drugiego człowieka nie tylko przez pryzmat jego wyglądu czy modelu telefonu, jakim się posługuje. Może to trywialne przesłanie i może treści te są społecznie przyjęte, ale zastanówmy się: jak często zdarza nam się szufladkować ludzi według aparycji, bez uprzedniego, dokładniejszego zaznajomienia się z nimi?

Filmy takie jak „Galerianki” mają to do siebie, że można je odczytywać na wiele sposobów i każdy może wynieść z nich coś dla siebie. Nie zmienia to faktu, że obraz Katarzyny Rosłaniec to jeden z lepszych polskich filmów - na pewno tego roku, jeśli nie ubiegłych lat. Muzyka mojego ulubieńca, O.S.T.R.ego, tylko wyostrza pewne odrzucające aspekty, celnie opatrując je rymowanym komentarzem.

Podsumowując: uważam, że „Galerianki” stanowczo są warte obejrzenia. Przerażająca wizja gimnazjalistek, gotowych oddać swoje ciało za opaskę na włosy i pozbawionych wszelkich hamulców moralnych wstrząśnie zapewne każdym i na pewno przyczyni się do poddania jej głębszemu przemyśleniu. Oby była to tylko przekoloryzowana fikcja, a nie film pod hasłem „prawda czasu, prawda ekranu”.

Wojciech Busz
(wojciech.busz@dlastudenta.pl)

Recenzja powstała dzięki:


Słowa kluczowe: Galerianki, recenzja opinie Katarzyna Rosłaniec, film polski, debiut reżyserski, galerie, kino
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Ach śpij kochanie
Ach śpij kochanie - recenzja

Czy najnowszy film Krzysztofa Langa spełnia oczekiwania?

Geostorm
Geostorm - recenzja

Oceniamy nowe katastroficzne widowisko.

WieÅźa. Jasny dzieÅ„
Wieża. Jasny dzień - recenzja festiwalowa

Oceniamy odkrycie Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Polecamy
Szkoda Nicole Kidman
Szkoda Nicole Kidman

Baz Luhrmann swoją twórczością podzielił filmowy światek. Jedni uważają, że to twórca kiczowatych masówek. Inni, że jest on obok Tima Burtona jednym z wizjonerów kina, mistrzów w swoim fachu. „Australią" raczej skłania do przychylenia się ku pierwszej opinii.

Chapeau bas, Mister Nolan!
Chapeau bas, Mister Nolan!

W „Incepcji” Nolan po raz kolejny udowadnia swój geniusz. Konkurencja dla „Matrixa 1”, zarówno pod względem akcji, jak i warstwy filozoficznej.

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio czytane
Szkoda Nicole Kidman
Szkoda Nicole Kidman

Baz Luhrmann swoją twórczością podzielił filmowy światek. Jedni uważają, że to twórca kiczowatych masówek. Inni, że jest on obok Tima Burtona jednym z wizjonerów kina, mistrzów w swoim fachu. „Australią" raczej skłania do przychylenia się ku pierwszej opinii.

Chapeau bas, Mister Nolan!
Chapeau bas, Mister Nolan!

W „Incepcji” Nolan po raz kolejny udowadnia swój geniusz. Konkurencja dla „Matrixa 1”, zarówno pod względem akcji, jak i warstwy filozoficznej.

Popularne
"Zostaną po nas tylko guziki..."
"Zostaną po nas tylko guziki..."

„Katyń” to film przede wszystkim dla Polaków, który pozwala dumę z Polski autentycznie poczuć. Pokazuje – bez względu na to, jak bardzo górnolotnie to brzmi – korzenie narodu polskiego.

Trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać
Trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać

Przerażająca wizja gimnazjalistek, gotowych oddać swoje ciało za opaskę na włosy i pozbawionych wszelkich hamulców moralnych wstrząśnie zapewne każdym

Konkurs Ziaja
Polecamy