Recenzje - Kino

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - recenzja spoilerowa

2017-12-14 09:44:06

UWAGA: Recenzja zdradza kluczowe elementy fabuły filmu.

 „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” to ósmy epizod gwiezdnej sagi, bezpośrednia kontynuacja „Przebudzenia Mocy” i zarazem najdłuższa część serii. Na szczęście, nie oznacza to, że film się dłuży, bo ekranowy czas mija nam na oglądaniu niesamowicie efektownej akcji, której rozwój fabularny potrafi wbić widza w fotel.

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi

To zabawne, że gdy już jesteśmy po premierze filmu, jak na dłoni widać, że wszelkiego typu analizy zwiastunów, przewidywania i domysły, nie mają nic wspólnego z faktycznym stanem rzeczy i można je wywalić do kosza.  A co w takim razie jest w filmie? Jest w nim cała masa konkretów, znaczący postęp w opowiadanej historii, rozwój bohaterów i kilka ciekawych punktów widzenia na temat całego uniwersum Star Wars. To dopiero jest materiał do analizy!

Choć to kontynuacja, na scenę przekazania miecza Luke’owi prze Rey trzeba chwilę poczekać. Ta chwila to kilkanaście minut zapierającej dech bitwy w kosmosie, która jako otwarcie filmu sprawdza się znakomicie. A potem oni -  Luke i Rey. Zanim staną się mistrzem i uczennicą, on bezceremonialnie wywali miecz za siebie, pokazując jak bardzo ma gdzieś to wszystko, co tak bardzo przejmuje resztę naszych bohaterów. To genialne przedstawienie postaci Luke’a, którego przecież tak naprawdę nie znamy, spotykając po długich latach rozłąki.

Mark Hamill sportretował tę postać po mistrzowsku. Obecny Luke łączy w sobie żyjącego na odludziu, zgorzkniałego faceta, który cały czas rozpamiętuje porażkę w relacjach z Benem Solo, synem swoich największych przyjaciół. Jednak po spotkaniu i rozmowach z Rey, Chewbaccą i R2-D2, nadal przebłyskuje w nim chłopak, którego fani klasycznej trylogii zapewne pamiętają. Nostalgii jest w tym filmie jeszcze więcej, ale o tym później.  

W zasadzie wszystkie sceny na wyspie są zrealizowane doskonale. Samotne treningi Rey, której rodowici mieszkańcy raczej nie polubili, pomysłowo zaprezentowana wizja bohaterki w jaskini, wspólne lekcje z prześmieszną sceną „czucia Mocy” czy w końcu konfrontacja, podczas której Luke opowiada co faktycznie stało się pomiędzy nim a Kylo. Trudno w tym wszystkim ocenić tylko te rozmowy na „skypie Mocy” Kylo i Rey. To ciekawy zabieg, który wpływa na rozwój postaci, ale wielu widzów może uznać to za lekką przesadę.

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi

Wracając do nostalgii, to pojawienie się Yody (klasycznie animowana kukiełka, nie CGI) i scena pouczania Luke’a wywołuje niepohamowany uśmiech, jakbyśmy faktycznie nagle zobaczyli ulubionego kumpla po latach. Nie da się ukryć, że w tej części humoru jest bardzo dużo. Czasem pojawia się, wywołując salwy śmiechu, a czasem jedynie wzruszenie ramionami, ale chwała twórcom, że zdecydowali się rozładować napięcie, gdy było to potrzebne.

A emocji przecież nie brakuje! Stawką tym razem jest oczywiście przyszłość galaktyki i losy odwiecznej wojny, jednak najważniejsi są poszczególni bohaterowie i to na nich najbardziej nam zależy. „Ostatni Jedi” rozwija każdą z postaci. Rey dowiaduje się prawdy o rodzicach, poznaje tajniki Mocy, ponownie konfrontuje się z Kylo, a ich relacja nabiera coraz ciekawszych barw. Kylo wprowadza z kolei ciekawy światopogląd, w którym nie ma miejsca na dobrych i złych - rebelię i Najwyższy Porządek. On chce być ponad tym i wciągnąć w to Rey. Ich wspólna walka z czerwonymi gwardzistami naprawdę zapada w pamięć!

Jest jeszcze Snoke, o którym teorie zalewały sieć przez dwa lata, a o którym nadal niczego się nie dowiadujemy i… raczej już się nie dowiemy, bo ten szalenie silny i równie pewny siebie złoczyńca poległ, oszukany przez dwójkę dzieciaków, z których się śmiał.

A przecież mamy też dalsze losy Poe (coraz ważniejsza postać, ciekawie się rozwija), Finna (jego misja z Rose jest bardzo efektowna), Leię (nadal świetny strateg), Huxa (zawzięty służbista ma kilka dobrych scen), Phasmę (niezła walka z Finnem i pewnie ją jeszcze zobaczymy). Poznajemy także grono nowych postaci, jak Rose (nieźle zagrana i z potencjałem), Holdo (wielowymiarowa, interesująca postać) czy DJ (w tej roli charyzmatyczny Benicio del Toro). Każda z tych osób dostaje „swoje pięć minut” i nie można czepiać się tego, w jaki sposób ich wątki toczą się w filmie.

Fabuła zaskakuje kilkukrotnie. Gdy myślisz, że ktoś z pary Kylo - Rey zmieni front, a tak się nie dzieje. Gdy myślisz, że Holdo zdradziła, a okazuje się bohaterem wojennym. Gdy myślisz, że Snoke to antagonista na całą trylogię, a gość kończy przecięty na pół. No i jest jeszcze ten finał, a raczej - epicki FINAŁ, z rewelacyjnym pokazem umiejętności Luke’a i sposobem, w jaki żegnamy tego bohatera, przynajmniej w formie cielesnej.  

To wszystko jest naturalnie opakowane w powalające efekty specjalne i okraszone doskonałą muzyką, choć reżyser (Rian Johnson) potrafi zagrać też ciszą. Ta, odpowiednio zaakcentowana, robi w tym filmie kolosalne wrażenie. Na pochwały zasługuje też ogólny kierunek fabularno-artystyczny, w którym poszli twórcy. Absolutnie nie mamy tu do czynienia z kopią „Imperium kontratakuje”.

Co więcej - poznajemy nowe lokacje (genialna sekwencja w kasynie) i zupełnie nowe sposoby posługiwania się Mocą. To dodaje tej produkcji świeżości, a fanom uniwersum serwuje kilka gorących tematów do dyskusji.  Nie ma tu też syndromu „środkowego filmu z trylogii”. Akcja tak popędziła do przodu, że po seansie aż trudno domyślać się, co zobaczymy w dziewiątym epizodzie.  Film ma swój konkretny koniec, choć zostawia kilka pytań o starych i nowych bohaterów.  

„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” to nie jest produkcja bez wad. Zobaczymy tu kilka dziwnych, absurdalnych scen, a humor i długość nie wszystkim się spodobają. To jednak film, który wzbudza taką pierwotną, dziecięcą radość z przeżywania kinowej przygody. Losy ulubionych postaci śledzimy z zapartym tchem, a wizualna strona dosłownie porywa. To taki film, kiedy po zakończeniu seansu od razu planujemy powtórkę.

Ocena końcowa: 8/10.

Michał Derkacz


„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”, reż. Rian Johnson, prod. USA, czas trwania 150 min, dystr. Disney, polska premiera 14 grudnia 2017

Słowa kluczowe: film, ocena, analiza, opinia, fabuła

Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu (18)

Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 1
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 2
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 3
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 4
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia z filmu  - Zdjęcie nr 5

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu (13)

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu  - Zdjęcie nr 1
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu  - Zdjęcie nr 2
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu  - Zdjęcie nr 3
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu  - Zdjęcie nr 4
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - plakaty z filmu  - Zdjęcie nr 5

Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów (10)

Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów  - Zdjęcie nr 1
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów  - Zdjęcie nr 2
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów  - Zdjęcie nr 3
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów  - Zdjęcie nr 4
Gwiezdne wojny: ostatni Jedi - zdjęcia bohaterów  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Czarna Pantera
Czarna pantera - recenzja

"Rocky 3" według Marvela, z politycznym przewrotem w tle? Tak, to możliwe. Przeczytaj recenzję filmu!

Materiały prasowe
Słudzy diabła - recenzja

Przeczytaj recenzję indonezyjskiego horroru o tematyce okultystycznej.

Disaster Artist
Disaster Artist - recenzja

Czy James Franco jako twórca "najgorszego filmu świata" zrobił dobry film? Przeczytaj recenzję!

Polecamy
Kiedy brat i siostra mają romans... (Bez wstydu)
Kiedy brat i siostra mają romans... (Bez wstydu)

Filip Marczewski przełamuje tabu. Jak mu się to udaje?

50 twarzy Greya i wszystkie jego zabawki [RECENZJA]
50 twarzy Greya i wszystkie jego zabawki [RECENZJA]

Wibratory, pejcze, liny i kajdanki bez futerka. To wszystko oferuje pan Grey w swoim pokoiku zabaw. Ale czy będziemy bawić się z nim równie dobrze jak niewinna Anastasia? Przeczytaj recenzję!

Premiery filmowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Czarna Pantera
Czarna pantera - recenzja

"Rocky 3" według Marvela, z politycznym przewrotem w tle? Tak, to możliwe. Przeczytaj recenzję filmu!

Materiały prasowe
Słudzy diabła - recenzja

Przeczytaj recenzję indonezyjskiego horroru o tematyce okultystycznej.