Recenzje - Kino

Dark - recenzja serialu

2018-01-03 11:56:24

Netflix ma już na swoim koncie świetne pozycje serialowe, które w bardzo krótkim czasie zyskały status „kultowych” i weszły we współczesny kanon popkulturowy. Można by przypuszczać, słusznie zresztą, że tylko nieliczni szczęśliwcy potrafią utrzymać się na fali popularności przez tak długi czas i uniknąć gwałtownego upadku. Jednak Netflix ciągle dostarcza nam produkcje serialowe na wysokim poziomie. Tym razem skupimy się na „Dark”, czyli pierwszej produkcji niemieckojęzycznej w dotychczasowym dorobku tego serwisu streamingowego. Przeczytajcie naszą recenzję!

DarkPodróbka „Stranger Things”?

Kiedy rozpoczyna się oglądanie „Dark”, skojarzenie nasuwa się na myśl samo – takie niemieckie „Stranger Things”. Z jednej strony dość słusznie, lecz z drugiej różnic jest naprawdę sporo, a niektóre z nich znacznie wpływają na ogólny odbiór serialu.  Skąd akurat taka konotacja? Między innymi dlatego, że po raz kolejny mamy do czynienia z motywami science fiction oraz fantasy. Na pierwszy rzut oka nawet sceneria i zarys fabularny wydają się powtarzalne. Małe miasteczko, gdzie każdy zna każdego, grupka młodych osób, które przypadkowo zostają wplątane w tajemnicze wydarzenia, sekretne przejście do nieznanego w postaci podziemnych jaskiń.  

Nie wszystko jest jednak tak czarno-białe. „Stranger Things” charakteryzuje się dość mało skomplikowaną fabułą, bardziej humorystycznym spojrzeniem na poszczególnych bohaterów i ich historie. Można powiedzieć, że jest to bardziej nostalgiczny powrót do filmów lat 80., niż prawdziwe, kino grozy. Inaczej jest w przypadku „Dark”. Tutaj tytułowa ciemność jest określeniem idealnie opisującym dosłownie… wszystko. W tym serialu każda postać posiada swoje mroczne zakamarki przeszłości, które rzutują na ich aktualne życie. Winden, miejsce akcji, to miasteczko smutne, głównie ze względu na tragiczne wydarzenia, dziejące się tam w regularnych odstępach czasu. Żeby dodatkowo podkreślić te wszystkie aspekty, warto wspomnieć również o tym, że w „Dark” nawet pogodna nigdy nie jest ładna – widz nie zobaczy jasno świecącego słońca, ale wraz z bohaterami będzie prawie non-stop mókł na deszczu.

Motyw podróży w czasie nadal aktualny

Nie trzeba być wybitnym znawcą kina, żeby bez problemu rozpoznawać słynne schematy z filmów, których fabuła w głównej mierze opiera się na wszelkiego rodzaju wyprawach zaginających czasoprzestrzeń. Tego typu produkcji powstało już mnóstwo, a m. in. po kultowym „Powrocie do przyszłości” wydawać by się mogło, że temat został wyczerpany. Netflix postanowił go jednakże odświeżyć, nieco zmieniając pierwotną formę.

W „Dark” nie ma dowolności podróżowania, bohaterowie nie mogą wybrać się wszędzie, w dowolny czas. Tutaj zaczynają obowiązywać pewne zasady, a za bieg wydarzeń, lub w ogóle ich istnienie, w danych latach odpowiadają konkretne osoby. Zmiany w przeszłości wpływają na przyszłość, ale również działania w przyszłości rzutują na przeszłość. Magiczna liczba 33 perfekcyjnie porządkuje wszystkie serialowe wątki. Dzięki temu widz nie ma wrażenia przypadkowości, twórcy produkcji zmuszają go także do główkowania, samodzielnego, logicznego połączenia faktów. Każdy odbiorca staje się detektywem i prowadzi własne śledztwo.

Dark

Wiele pozytywów

Trudno jest znaleźć choć jedną rażącą wadę „Dark”. Dlaczego? Każdy element tej produkcji jest na swój sposób wyróżniony, przez co widzowie są w stanie zwrócić na niego uwagę i ujrzeć, że tak naprawdę broni się sam. W trakcie trwania serialu zdarzają się momenty, gdy akcja na chwilę zamiera, obraz na ekranie prawie się nie zmienia, a naprzód wychodzi wtedy fantastyczna ścieżka dźwiękowa. Muzyka lekko drażniąca słuch, ciężka i mroczna, idealnie potęguje grozę. Zdarzają się również sytuacje odwrotne, dlatego też poszczególne aspekty (udźwiękowienie, piękne zdjęcia, ciekawy montaż, precyzyjna scenografia, scenariusz) dostają "swoje 5 minut” i prezentują się w całej okazałości. Proste, aczkolwiek skuteczne.

Gra aktorska także zostaje pozostawiona bez jakichkolwiek zarzutów. Oliver Masucci (Ulrich Nielsen) genialnie sprawdza się w swojej roli, dlatego tym bardziej cieszy fakt, że na ekranie pojawia się bardzo często. W tym miejscu należałoby także pochwalić scenariusz, ponieważ jest on napisany z rozwagą, nie tworzy luk fabularnych oraz żaden wątek nie zostaje  nagle i bez powodu urwany. Wszystko do czegoś prowadzi, chociaż pierwsze odcinki przypominają zlepek przypadkowych scen i kadrów. Nie dajmy się zwieść. Bardzo dobrze zostaje również nakreślona psychologia poszczególnych postaci, a dosłownie każda z nich jest na swój sposób ciekawa i wprowadza do fabuły coś nowego.

Czy Netflix wyprodukował coś lepszego od „Stranger Things”? Ten osąd jest chyba zbyt gwałtowny, ponieważ „Dark” niestety nie trafi w gusta osób, które nie przepadają za wszechogarniającym mrokiem i nieustającą atmosferą dramatu wymieszanego z tragedią. „Stranger Things” jest o wiele bardziej uniwersalny, chociaż śmiało można przyznać, że jako produkcja sama w sobie – „Dark” poszedł o krok dalej i tym samym w pewnym sensie przebił popularną dotychczas serię.

Przeczytaj także inne nasze recenzje:

The Crown 2 - recenzja serialu

Stranger Things 2 - recenzja

The Punisher - recenzja serialu

Joanna Kowalska


fot. materiały prasowe

Słowa kluczowe: Netflix, ocena, analiza, serial, język niemiecki
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Pętla - film
Pętla - recenzja

Debiutujący Seon-ho Jo zadziwia tym, jak sprawnie i dojrzale realizuje swój film.

Ciche miejsce
Ciche miejsce - recenzja

O tym horrorze powinno być... głośno! Przeczytaj recenzję filmu.

Player One
Player One - recenzja

Steven Spielberg w hołdzie dla współczesnej popkultury. Czy udanym? Przeczytaj recenzję!

Polecamy
Alicja w Krainie Burtona
Alicja w Krainie Burtona

Po obejrzeniu „Alicji w Krainie Czarów” w reżyserii Burtona, Lewis Caroll zapewne relaksuje się z zadowoleniem w niebiańskich ogrodach, popijając drinka z palemką.

Carol - trudy kobiecej miłości [RECENZJA]
Carol - trudy kobiecej miłości [RECENZJA]

Czy fantastyczna gra Cate Blanchett i Rooney Mary wystarczy, by utrzymać uwagę widza? Przeczytaj recenzję!

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
Pętla - film
Pętla - recenzja

Debiutujący Seon-ho Jo zadziwia tym, jak sprawnie i dojrzale realizuje swój film.

Ciche miejsce
Ciche miejsce - recenzja

O tym horrorze powinno być... głośno! Przeczytaj recenzję filmu.