Spin-off Shreka może i potrafi zrobić wielkie, proszące oczy, ale nie przekonuje jak swój zielony mistrz.
Fabuła „Kota w butach” kręci się – cóż za niespodzianka! – wokół Kota, ściganego za kradzież złota, a tak naprawdę wrobionego w nią przez swojego byłego przyjaciela z sierocińca, Humpty Dumpty’ego. W pogoni za magicznymi ziarnami fasoli, która po wyrośnięciu z ziemi ma prowadzić aż do położonego wysoko w chmurach zamku olbrzyma z gęsią znoszącą złote jaja, Kot trafia najpierw na uwodzicielską kotkę Kitty, a za jej pośrednictwem do Humpty’ego, który namawia go do ponownej współpracy. Jak to się skończy, czy przyjaźń i miłość zatriumfują nad chciwością złota – w baśniach ostatnim zdaniem musi być „i żyli długo i szczęśliwie”. Czyżby?
Chyba największym problemem „Kota w butach” jest trudność z zakwalifikowaniem go do jakiegokolwiek gatunku filmowego, abstrahując teraz od jego animowanej formy, jak zwykle przez Dreamworks wygłaskanej i z lśniącym futerkiem. Nie jest to komedia, bo jeśliby zebrać do kłębka długość śmiechu na sali w trakcie półtoragodzinnego seansu, prawdopodobnie starczyłoby może na jeden palec od rękawiczki. Nie jest to też thriller, horror czy film sensacyjny. Myślę, że najbliższe prawdzie byłoby określenie „obyczajowo-baśniowy film animowany z elementami musicalowymi i dramatycznymi”, bowiem są tu zarówno profesjonalne scenki taneczne i muzyczne, jak i „tęgie” zastanawianie się nad przyjaźnią i relacjami damsko-męskimi.
Taki rozrzut gatunkowy to często zaleta, bo wtedy z filmem może identyfikować się większe grono widzów i ogólnie rzecz ujmując, może on nieść ze sobą jakiś bogatszy intelektualnie przekaz. Tymczasem „Kot w butach” jest równie bogaty, co jego tytuł – stać go tylko na wypłowiałe obuwie. Skąd taki stan rzeczy? Według mnie, fundamentalnym błędem był dobór głównego bohatera. W towarzystwie Shreka, Fiony i Osła, zawadiacki Kot w butach był postacią inną, zabawną i zdecydowanie wzbogacającą ubaw widza. Bez tamtych filarów, zamiast
rasowego kocura dostaliśmy wygłodzonego dachowca. To tak, jakby wziąć Rachel z „Przyjaciół” i nakręcić serial wokół niej, oczekując podobnego poziomu. Dlatego „Kot w butach” jest dla mnie niestety dużym zawodem.
Na pewno na plus filmowi trzeba zapisać oprawę audiowizualną, w tym bardzo ładny trzeci wymiar i schludny dubbing. Do tego jednak Fabryka Snów zdążyła nas już przyzwyczaić. Zaletą „Kota w butach” jest także próba połączenia wielu elementów baśniowych i wplecenia ich do historii kociego casanovy w obuwiu oraz naprawdę dobre sceny tańca z profesjonalną choreografią. Na drugiej jednak szali trzeba położyć minus w postaci żartów w takiej ilości, co kot napłakał oraz brak jednoznacznego pomysłu, czym tak naprawdę ten film miał być, jaką rolę miał spełnić. A ostateczny argument wsunęła mi na klawiaturę siedząca obok w kinie moja bratanica, która w połowie seansu zapytała mnie „wujku, ile jeszcze będzie trwał ten film?”, słysząc uprzednio i także później jej śmiech jakieś tyle razy, co pazurków w jednej łapie. Próba ślizgu na famie Shreka tym razem się nie powiodła. Ale to oczywiście tylko moje zdanie.
Kot w butach, reż. Chris Miller, prod. USA, czas trwania 90 min, dystr. UIP, premiera 5 stycznia 2012
Wojciech Busz
(wojciech.busz@dlastudenta.pl)
Recenzja powstała dzięki uprzejmości:
- dlaStudenta.pl
- Kultura
- Kino
- Recenzje
- Kot jest nagi (Kot w butach 3D - recenzja)
Kot jest nagi (Kot w butach 3D - recenzja)
2012-01-11
Komentarzedodaj komentarz
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Brak komentarzy.
Ugryź mnie (Rec 3: Geneza: recenzja)„Rec 3: Geneza” to jedyny w swoim rodzaju mash-up Monty Pythona, Benny Hilla, Resident Evil i taniej, południowo-amerykańskiej telenoweli.
- »Wszyscy na pokład (Battleship: Bitwa o ziemię)
- »Szklana pogoda (Lęk wysokości - recenzja)
- »Show must go on (Igrzyska śmierci - recenzja)
- »Ostatnia misja Indiany Klossa
- »Recenzje Kac Wawa: krytycy mają używanie
Od 27 maja kanał Crime & Investigation Network Polsat rozpocznie emisję nowego serialu dokumentalnego "U Noonanów".
- »Świetne dokumenty dziś w DCF-ie(Wrocław)
- »Noc z ambitnym kinem w Multikinie
- »"Niesamowity Spiderman"- kolejne fragmenty w sieci
- »Nowe kadry z "Pamięci absolutnej"
- »Taylor Lautner zagra główną rolę w thrillerze!













